[ 2003/07/09 ] Środki dopingujące dla szachistów, autor: Pająk, kategoria: tekst

TOWER POWER - (albo TOWER POWDER) idealny do rozgrywania końcówek wieżowych, najlepiej zrobić sobie inhalację lub iniekcję (po rozpuszczeniu w soli fizjologicznej) tuż przed końcówką. Pozwala osiągnąć niezwykłą siłę gry, zazwyczaj po jego przyjęciu daje się przeciwnikowi wyjątkowo upokarzającego mata (chyba, że także przyjął TP).


CRAZY HORSE - wymarzony do ofensywnej gry skoczkami, pozwala obskoczyć pozycje przeciwnika zbijając mu szereg pionów oraz wyprowadzając go z równowagi by ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę dzięki zdobyciu hetmana podwójnym uderzeniem - SZACH I SZECH!
Zwolennicy CH stworzyli własną subkulturę szachową. Ich zawołaniem jest WYO! - połączenie tradycyjnego WIO! z nowoczesnym YO! Słuchali skocznej muzyki (najchętniej RAPE), a na treningowych szachownicach używali specjalnych zestawów figur - przy dotknięciu skoczek rżał (figury mieściły w sobie maleńkie odtwarzacze). Kultura WYO! stała się tak prężna, że pewne jej elementy przejęli przeciwnicy CRAZY HORSE, preferujący inne środki, a nawet szachowi abstynenci!
Uwaga: jeszcze kilka godzin po zakończeniu partii szachista na CRAZY HORSE porusza się ruchem skoczka szachowego. Zalecane jest nie prowadzenie pojazdów mechanicznych a przede wszystkim przestrzega się przed dosiadaniem konia!

 

O, MAN! - sposób na skuteczne przeprowadzenie skomplikowanego i nudnego marszu pionów aż do linii przemiany, niezastąpiony dla flegmatyków i kunktatorów. Chociaż mało efektowny jest nadzwyczaj skuteczny. A jednak, nie zawsze... Z O, MAN! związana jest bodaj największa afera w dziejach szachów:

 

HISTORIA X...

Ponieważ X... był niski, brzydki i fajtłapowaty, nie grał w koszykówkę ani nie kradł, tylko oddawał się intelektualnym zajęciom, a zwłaszcza szachom. Niepiśmienny lecz zdolny, błyskawicznie opanował zapis szachowy i zaczął studiować partie mistrzów; komentarzy nie czytał, gdyż, jak stwierdził później w jednym z wywiadów, czytanie to strata czasu. Jako dziecko z biednej murzyńskiej rodziny ze slumsów miał idealne warunki do rozwijania talentu szachowego - nie musiał chodzić do szkoły, która kolidowałaby z jego pasją. W wieku jedenastu lat triumfował na osiedlowych Mistrzostwach Gangsterów, trzy lata później był już mistrzem USA. Powiedział wtedy: "Człowieku, chcę zostać pierwszym murzyńskim szachowym mistrzem świata. Niektórzy wciąż uważają, że Murzyni są mniej inteligentni od białych. Chcę udowodnić, że jest inaczej. Szachy od wieków stanowią symbol inteligencji. Człowieku, kiedy zostanę mistrzem, nikt więcej już nie będzie mógł tak powiedzieć o Czarnych Braciach!" Dodał także: "Jakie to upokarzające, że nagroda za MŚ w boksie jest wielokrotnie wyższa od nagrody za MŚ w szachach! Kiedy Murzyni przejmą władzę nad światem, stanie się odwrotnie!" Z czasem stał się kimś w rodzaju murzyńskiego, szachowego proroka - przestał grywać w meczach białymi figurami, gdyż uznał, że czarne figury, a zwłaszcza pionki, symbolizują jego rasę, przeciwko której nie może grać. "Szachy to walka ras - białej i czarnej! I w tej walce wygrają czarne!" - mawiał. Wszystkie partie, które grał białymi, oddawał walkowerem, dlatego nie mógł wiele osiągnąć w turniejach. Za to w meczach był niepokonany: pierwszą partię zawsze grał czarnymi, a mecz kończył się po wygraniu przez jednego z zawodników określonej ilości partii, zazwyczaj pięciu, a w dużych meczach dziesięciu. Choć to nieprawdopodobne, X... w swojej karierze nie przegrał ani nie zremisował ani jednej partii czarnymi! Dzięki temu w meczach pokonał, prócz jednego, wszystkich najlepszych szachistów. Formalnie rzecz biorąc, jego wygrane zawsze były minimalne, ale przy uwzględnieniu walkowerów danych białymi okazywało się, że wyprzedza swych rywali o kilka posunięć! Szczególnie upodobał sobie grę czarnymi pionami, które porównywał do biednych Murzynów ze slumsów, takich jak on sam w młodości. Swoją karierę chętnie określał jako zmierzanie piona do linii przemiany, samą linią miało być zdobycie tytułu mistrza świata. W swojej ideologii powiązał to indywidualne osiągnięcie z wielkim, ogólnoświatowym powstaniem Murzynów, dlatego nazwano go Mesjaszem Szachowym. Grał coraz doskonalej, jego ranking ELO, jako pierwszego gracza w historii, oszacowano na ponad 3000! Wreszcie doszło do meczu o MŚ. Jego przeciwnikiem był ostatni nie pokonany dotąd przezeń arcymistrz, wybitny rosyjski szachista Nikita Dupczenko. Był on zdeklarowanym komunistą, uważał nawet, że szachy symbolizują walkę klas. Proletariuszami są piony, natomiast figury to burżuazja, którą należy jak najszybciej wytracić. W związku z tym do perfekcji opanował sztukę wymiany - jeszcze w początkowym stadium partii "oczyszczał" szachownicę z figur zarówno własnych jak i przeciwnika doprowadzając do końcówek pionowych, w których był niezrównany. Z figur tolerował jedynie, co zrozumiałe, Króla, z tym, że nazywał go Pierwszym Sekretarzem. Zdarzało mu się także nie wymieniać wieży z lewego skrzydła, dlatego posądzono go o używanie TOWER POWER. Wnet jednak wyjaśniło się, że w rosyjskiej nomenklaturze szachowej Wieża to Łódź, a Dupczenko utożsamia Wieżę z lewego skrzydła z Pancernikiem Potiomkin. Dupczenko postulował także przelakierowanie białych figur na czerwone, ale FIDE nie wyrażała na to zgody. Dopiero w meczu z X..., wskutek zgody pretendenta, mógł po raz pierwszy w ważnym meczu zagrać Czerwonymi.

 

SYLWETKI PRZECIWNIKÓW

Obrońca tytułu MŚ: Nikita Dupczenko - mistrz gry wstępnej, uwielbiał partię francuską, choć nie stronił też od innych otwarć. Zaczynał zwykle od świetnego posunięcia pionem G, po czym atakował białymi pionami.
Pretendent: X... - nie lubił muzyki RAP, ponieważ kojarzyła mu się niedobrze z RPA i PAR. Podśpiewywał za to piosenki RAPE, szachowej modyfikacji RAP-u, szczególnie popularnej wśród zwolenników CH.

 

MECZ O MŚ

Pierwsza partię X... jak zwykle miał rozgrywać czarnymi. Wyglądał na rozluźnionego, przybił Dupczence piątkę, poprawił walkmana na uszach i zasiadł do gry. Po standardowym otwarciu i szybkich wymianach figur doszło do końcówki pionowej, stopniowo zaznaczyła się lekka przewaga czarnego arcymistrza. Niestety, w środku dobrze zapowiadającej się końcówki X... wykonał nagle, nie czekając na przeciwnika, kilka bezsensownych posunięć po czym orzekł z dumą: SZACH I PAT! Partię przerwano, a dziwnie zachowujący się X... został poddany badaniom lekarskim. Niedługo potem doszło do największego skandalu w historii szachów: X... został zdyskwalifikowany za doping środkiem O, MAN!. Co więcej, okazało się, że jest on od niego uzależniony, a przed meczem zażył omyłkowo niezwykle dużą porcje specyfiku.
Taki jest oficjalny koniec historii X..., największego murzyńskiego szachisty wszechczasów. O jego ostatniej, haniebnej partii mówi się "czarny mat". Od tej pory słuch o nim zaginął. Zaczęły powstawać plotki, nieraz zupełnie nieprawdopodobne. Podobno umieszczono go w klinice psychiatrycznej, ale brak tu jakichkolwiek pewnych wiadomości. Podobno przeszedł do podziemia i stworzył partyzantkę szachową, podobno grywa w przebraniu, jako amator, podobno bije mistrzów w czasie popularnych, symultanicznych partii. Niektórzy twierdzą, że pracuje nad nową, doskonalszą wersją O, MAN!, jeszcze inni, że definitywnie przestał grywać w szachy i teraz zajmuje się wyłącznie awangardową twórczością plastyczną. Nie będziemy rozwijać tych spekulacji. Zapewne jego największa partia pozostaje wciąż nierozegrana, ale nie dowiemy się o niej już nigdy.

 



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 6 i 2 *:  
* - pola obowiązkowe.