[
2003/01/08 ]
Sala Luster - Lost track: Telefon, autor: Ski, kategoria: tekst
Sala Luster - Lost track: Telefon (fuckin' shit psychedelic net mix) - new remastered and remixed by Ski.
Dla wszelkich towarzystw artystyczno-erotycznych
Brałem preparat od kilku miesięcy. Musiałem, bo kiedy go nie brałem czułem się jak Steven Seagal podczas ostatecznej rozprawy ze złem. Mania. Ale kiedy go brałem czułem się jeszcze gorzej. Żyłem w celi, bracie.
Cela była pusta, przestronna, jasna z wielkimi oknami. Podłoga z akali drugiego gatunku i korek na ścianach. Miał tłumić dźwięki. Oprócz mnie: cdek, płyty i materac. Fridge tylko na kompakcie. Nie znałem swoich sąsiadów, ani oni nie wiedzieli, dlaczego zostałem tu wtrącony. Ich życie prywatne nie za bardzo mnie interesowało i miałem wielką nadzieję, że i moje nie stało się powodem budynkowych plotek.
Jedynym meblem, jaki dojrzałem po pierwszym przebudzeniu był pawlacz. Głęboki na dwa metry. Któregoś dnia zacząłem w końcu go przeszukiwać. Znalazłem dziwny czerwony telefon. Dizajn - lata osiemdziesiąte i kabelek zakończony wtyczką. Nie tak jak te nowe. W celi było gniazdko, więc od razu się podpiąłem. - Może odkryję swój matrix? - pomyślałem. Podniosłem słuchawkę i...
- "...Ja cipki nie golę i bardzo dobrze, ale nie wiem co robić z bikini".
- "Ja golę. Bo jak golę całą cipkę to te włosy z boku też golę."
- Chyba jestem podłączony na stałe do jakiegoś sex-telefonu - zachodziłem w głowę.
- "No i co robisz?"
- "Wyrywam pincetką"
- "Ja to bym sobie goliła, nie męczyła się..."
Takie gadki trwały ze dwie godziny.
Naładowałem komórkę i zadzwoniłem do Lary'ego.
- Przyłaź tu szybko i zabierz mój "Source Lab 2". Dam ci coś do przesłuchania.
- Ale nie Sir Dupermana, ani żaden inny norweski szit?
- Zapomnij o anielskich dźwiękach. Mam w domu darmowy sex-telefon. Sto procent naturalny. Zero fingowania.
- ???
Jak zwykle był u mnie dosłownie po chwili, wleciał jak ptak i nie wiem czy nie od strony balkonu.
Podałem mu słuchawkę.
- "...Czy wszystkich facetów kręci spuszczanie się na twarz?"
- "Osobiście tego nie lubię, wolę łykać do buzi..."
- No Ski, trafiłeś na żyłę złota. To coś jak nowy pokład ropy na terenie Związku Gmin Dorzecza Parsęty - stwierdził Lary z uśmiechem od ucha do ucha.
- "...Przespałabyś się z męską kurwą? Ostatnio nabieram na to ochoty."
- "Coś ty, nigdy. To okropne, fuj..."
W przeciwieństwie do mnie Lary był przedsiębiorczym facetem. Siedział w celi kilka dni i statystycznie wyliczał czas oraz częstotliwość rozmów. Po zrobieniu kilku wykresów ruszył na miasto.
Parę godzin później miałem sporą kolejkę facetów z grubymi banknotami. Było też kilka kobiet.
Rozmowy w telefonie ciekły nieprzerwanym strumieniem, zwłaszcza w weekendy. Z czasem stałych klientów zaczęło kręcić już samo wyczekiwanie seksualnych inklinacji. Musiałem wynająć człowieka do sprzątania łazienki.
Wkrótce dorobiłem się kolekcji pięknych, całkowicie drewnianych mebli i nowych kolumn. Potem kupiłem przenośny telefon i zakończyłem działalność. Czerwony aparat sprzedałem na Olimpii jakiemuś dziwnemu kolesiowi, który napalał się na przedmioty z lat osiemdziesiątych. Jako bonus dodałem rzadkiego cd-ka "ABC - The Remix Collection". Cena i tak była wysoka.
Nigdy nie wziąłem udziału w seansie. Brałem preparat.

Brak komentarzy