|
|
[ 2001/07/02 ] Kac, autor: Monika No, kategoria: tekst Mieszkanie z Karoliną to dziwne doświadczenie. Ona - sprzątawka, pilna, obowiązkowa, musi mieć poukładaną przestrzeń. Ja bałaganiara i w sterylnym otoczeniu czuję się źle. Dzisiaj rano ja straszny kac, głowa pęka, pić się chce, a nie można się ruszać, bo się rozleci łeb, więc trzymając go do kuchni po kolę. Karol śpi. Chyba. Kola nie w lodówce. No to lód. Ale lód nie w kostkach a w jednym kawałku. Słyszę, że Karol wstał. Znaczy: się obudziła. Mówię: uwaga huk. Rzucam lód. Rozwala się trochę na podłodze, reszta zostaje w worku. Lód, kola - ULGA. Wchodzi Karol do kuchni. Ja wychodzę. Podłoga w lodzie. Co zamierzasz z tym zrobić pyta mnie. Mówię, że nic. Bo wiem, że ona zrobi. Ale jednak idę do łazienki. Dotykam mopa. Mop suchy i powyginany. Nie zachęca. Rezygnuję. Idę do łóżka. Gdy za jedną minutę idę do kuchni po następną szklankę Karolina kończy ścieranie wody z lodu.
Myślę, może kanapka pomoże na głowę. Robię jedną. Jem. Potem drugą. Jem. Bułek ubywa, a do sklepu się nie chce. Karolina wściekła, że bym kupiła chleb kiedyś raz może. Mówię, że pójdę do sklepu. Jem jedną kanapkę za drugą, bo głowa nie boli wtedy. Myślę, że będę tak do końca świata jadła, albo do końca bólu głowy. Ale chleb się kończy. Karolina wściekła w łazience. Kąpie się. Ja do sklepu. Idę z bólem. Głowy, nóg, oczu. Ale idę. Kupuję. Chleb normalny, na tosty, gazetę, masło, wodę, kolę, red bulla. Wychodzę. Red bulla piję po drodze. Siadam na ławce koło trzepaka słucham ptaków. Śpiewają. Wiosna się zaczyna, a ja głowa. Wracam. Karolina już nie zła. Ma co jeść. Ja do łóżka. Z Wysokimi obcasami. Karolina robi mi tosty. Jem pół jednego i już. Tost niedobry. Robi kawę. Piję. Czytam "Wysokie obcasy". Całe. Pierwszy raz w życiu po kolei, przed obejrzeniem. Nigdzie mi się nie spieszy. Jestem tak wyluzowana i spokojna, że kurwa szok. Chyba jeszcze trochę pijana. Jakie fajne rzeczy tam piszą. O pani, która jest dobra. O chłopcu, który jest zajebisty i wygląda jak piękna kobieta. O trwałej ondulacji. Myślę może sobie zrobić loczki. O kobietach beznadziejnie beznadziejna baba, której kurwa nie cierpię. O meblach nowoczesnych i zajebistych. Szok - jaka to fajna gazeta. Dzwonię do Agi. Radek odbiera. Mówię kac gigant głowa napierdala. On nic. Jest Aga pytam. Jeszcze leży mówi, jak nie on. To się żegnam. Chyba naprawdę kac.
|