[
2001/05/17 ]
Łzy mężczyzny, autor: Michał Kaczyński, kategoria: wiersz
Chłopak z naprzeciwka
nie trzeba wielkiej wyobraźni
przymykam oczy i widzę,
jak wszystko układa się inaczej
wystarczyło wychować się
dosłownie po drugiej stronie ulicy
wdychać na klatce gomółkowskiego slumsu
smród gnijącego brudu,
leniwych kurew i pijaków rzygających gównem
dorastać w mieszkaniu wysokim na 2 m 40 cm
które niestety nie rosło
więc sufit zaczął przycinać płaty mózgowe
ze ślepej kuchni
czarne bielmo starego tłuszczu zlepionego z kurzem
i słyszeć jak wrzeszczy, jak ją gwałci wieczorem
jak katuje
30 letni rozkład zsypu
nie trzeba wielkiej wyobraźni,
widzę siebie wychodzącego z klatki
w słoneczne popołudnie,
trzy stopnie, chodnik
wszystko co czuję
chłodny i ciężki kawałek metalu w kieszeni
-
Wolny zawód
śniadania, kawa na słońcu
parki pełne dziewczyn
spokojne ulice i szybkie rowery
wiersze czytane w kąpieli
e-maile pachnące plażą
świeża pościel do południa
narzędzia codziennych tortur
-
Polpstryk
polacy nie potrafią zmywać naczyń
ale prawdziwych polaków już nie ma
prawdziwi polacy zginęli w katyniu
lub wyjechali do izraela
ew. na kresy wschodnie, ziemie odzyskane
do chicago i zagłębia ruhry
prawdziwych polaków wymordowali tatarzy w XII wieku
być może wikingowie
-
Samotny w państwie
mój największy wybór
jest zlepiony z brudu i zła
jest na złość
gdy jutro w dzień wyborów
jesienne słońce będzie szmerać po firankach
po mszy świętej
podam mój święty dowód
młodej dziewczynie z obwodowej komisji
w polskiej białej bluzce, w białym staniku
w ciężkim sutku w czerwonej szmacie
żydokomunie, ty masońska świnko,
ty mój prosiaczku, taaaaak,
głębiej wsadź, głębiej
tak, złodzieje są skończeni
skreśleni z listy, wykreśleni z żywych
bez diet dodatków benzyny i boga
co myśli policjant, rolnik i robotnik zbrojeniówki
prywatny przedsiębiorca
a mimo wszystko i wbrew wszystkiemu
na przekór wszystkim
wielka samotność w państwie

Brak komentarzy