[ 2001/04/11 ] Podpity kaleka i ciekawska laska, autor: Sala Luster, kategoria: tekst

Siedziałam sobie na ławce na Polach Mokotowskich i obserwowałam wyczyny jednego faceta, który zerkając na mnie, bardzo mocno próbował się wybrandzlować. Szkoda mi go było, bo był taki zdesperowany i miał chyba już tylko jedną przyjemność w życiu. W pewnym momencie do mnie podszedł.
- Jak pani patrzyła na to co robiłem tam w krzakach podniecało to panią?
- Interesowało - odpowiedziałam.
W krzakach ten chudy i mały kaleka zdejmował spodnie i próbował pierdolić ławkę. Zastanawiałam się, czy kiedyś wcześniej próbował robić to samo z ławką, na której ja teraz siedzę.
- Miałem kiedyś piękną kobietę, ale powiedziała, że nigdy nie da mi dupy. Nigdy! Słyszy pani.
- Tak słyszę.
- A ja mam dwadzieścia dwa centymetry.
- To sporo - powiedziałam.
- No, sporo. - powiedział zbliżając się.
- Musiałem się trochę tu pobrandzlować.
- A nie może się pan brandzlować w domu?
- Nie, bo muszę mieć kobietę. - zbliżył się bardziej.
- Proszę do mnie nie podchodzić.
- Dobrze, dobrze - powiedział robiąc trzy kroki w tył i coś wymamrotał.
- Nie rozumiem pana, strasznie pan niewyraźnie mówi.
- Bo zębów nie mam.
- Aha.
- Chciałem to zrobić tam, ale nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo piłem.
- No widzi pan, albo picie albo seks.
- Albo picie, albo seks - wymamrotał. - Mogę to zrobić tutaj?
- Tutaj ludzie chodzą, wezwą policję i będzie pan miał kłopoty.
- Zasłonię reklamówką, nie będzie widać. - Zaczął grzebać w kieszeni spodni. Wyjął stamtąd kawałek pornola. Pokazał mi pizdę.
- Pani też ma tak..?
- Gazety? Nie mam, ale widziałam.
- Cipkę czy pani taką ma?
- Tak mam. Trochę inną i trochę pewnie podobną.
- Mogę się pobrandzlować?
- Nie obok mnie. Niech pan idzie w krzaki, ja stąd popatrzę.
- To może w te - pokazał na romby z jeszcze niskimi dzikimi różami bliżej mnie.
- Jak pan chce.
Rzucił kulę, spuścił spodnie, położył się i zaczął się masturbować.
- Coś panu nie idzie.
- No nie mogę, kurwa, nie mogę.
- Niech pan lepiej się nie męczy i przestanie, przecież widać, że panu nic nie wyjdzie. Pewnie za dużo pan wypił.
- Niech mi pani pomoże, proszę.
- Nie pomogę panu. Mogę tylko popatrzeć.
- Niech mi pani pomoże, proszę panią. Bałagam panią. Proszę panią - jęczał - tylko dwa razy i od razu się zleję.
- Niech mnie pan nie prosi, bo sobie pójdę.
- Zapłacę pani.
- Ale ja nie chcę. Niech pan idzie na Poznańską.
Nadal się brandzlował, a jego dwadzieścia dwa centrymetry nie chciały się pokazać.
- Niech pan już przestanie. Przecież widać, że nic z tego nie będzie.
- Zaraz się zleję, zaraz się zleję - zaczął jęczeć i udawać, że zaraz się spuści. - No nie mogę, kurwa, nie mogę.
- Nie skończy pan. Idę do domu - powiedziałam wstając. I poszłam.
Robiąc w domu siku zauważyłam, że mam lekko mokre majtki.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 8 i 2 *:  
* - pola obowiązkowe.