[
2003/03/06 ]
Adeizm I, II i III, autor: Łukasz Lamża, kategoria: tekst
Trzy epizody oparte na jednym schemacie pod wspólną nazwą "Adeizm".
__
Panował jeden wielki chaos. Każdy chciał coś powiedzieć, a wrodzona duma nie pozwalała nikomu na ustępstwa. Prym wiodła oczywiście zmanierowana Natura, która, jak zwykle, plotła coś w tak ogólnym i poetyckim tonie, że można było właściwie jej nie słuchać. Śmierć chichotała złośliwie, dodając cięte uwagi; ponuro kontrapunktowało Cierpienie. Przyszłość wiodła nużącą dyskusję o imponderabilia z Przeznaczeniem.
Dyskutowali dwa dni. Poproszono Czas o przerwę: sprawa wydawała się poważna. Osiągnięty consensus wydawał się zatwierdzony: "Człowiek będzie śmiertelny i nieszczęśliwy".
Urzędowa pieczątka właśnie miała opaść na papier, kiedy krótkie i nieśmiałe westchnienie Nadziei kazało jej przerwać. Natura zapytała spokojnie: "O co chodzi?". Otrzymana odpowiedź rozległa się w kompletnej ciszy. Nadzieja cicho spytała: "A może powinniśmy spytać człowieka?". Po chwili całkowitego milczenia rozległ się brutalny śmiech Śmierci. Dołączyło się natychmiast Cierpienie, jak zawsze zgodne. W tej chwili sala zatrzęsła się od oczyszczającego śmiechu. Natura wycierała załzawione oczy i chichotała spazmatycznie. Przeszłość padła w ramiona Przyszłości rżąc radośnie.
Nadzieja z początku patrzyła cicho. Spoglądała po towarzystwie, a kiedy stwierdziła, że nadszedł czas, przestała powstrzymywać narastający śmiech i wybuchła perlistym chichotem, patrząc z dumą wkoło. Jej żarty zawsze były najlepsze.
__
Zawsze szedł. Kiedyś usłyszał od ojca, że tylko idąc przed siebie ma szansę odnaleźć to, czego szuka. Później zrozumiał, że chodzi o stan ducha, a nie o miejsce; nie zmieniło to zasadniczo nic. Zawsze szedł i był z tego dumny: prosta i mądra filozofia życiowa.
*
Trzech znudzonych bogów spoglądało leniwie w dół. Jeden z nich wskazał niedbale na poruszającą się powoli małą ludzką figurkę. Cała trójka zachichotała.
*
Zawsze szedł, choć nic jak dotychczas nie odnalazł. Wiedział jednak, że musi iść, bo jeśliby przestał, nie miałby żadnego punktu zaczepienia. Znużonym gestem przetarł oczy i rozejrzał się. Przez chwilę odniósł wrażenie, że już widział ten krajobraz. Odsunął od siebie tę myśl - to przecież niemożliwe z definicji. "I to właśnie jest piękne" - pomyślał. "Nic dwa razy się nie zdarza". Po cichym powtórzeniu tej formułki uśmiechnął się i poszedł dalej.
*
Trzech znudzonych bogów spoglądało leniwie w dół. Jeden z nich zapytał nieuważnie: "Czterdzieści dziewięć?" Drugi potwierdził skinięciem głowy, po czym prychnął krótko, mrucząc nawykowo: "Czemu oni nigdy nie zauważają?.." Trzeci skarcił go wzrokiem, po czym, dziwnie zirytowany, dodał: "Kończymy. Dosyć się nachodził". Pierwszy wykonał delikatny gest lewą dłonią i mała figurka padła na ziemię.
*
Zawsze szedł. Ale nie doszedł. Padł z nogami w czterdziestym dziewiątym, a głową w pięćdziesiątym okrążeniu.
*
Trzech znudzonych bogów spoglądało leniwie w dół.
__
Nr 0082592875892 nigdy nie interesował się Furtką. Na pierwszy rzut oka wyglądał wręcz na kogoś, dla kogo słowo "furtka" jest zbyt złożone. Słyszał co prawda czasami o różnych poetach czy filozofach, którzy zginęli w poszukiwaniu Furtki. Co go to obchodziło. Niech sobie giną.
*
Na górze panował spokój, a system monitorowania działał sprawnie. Ostatnimi czasy wokół Furtki zrobiło się tak spokojnie, że aż nudno. Kilku bogów proponowało nawet jej usunięcie: "z powodu braku zainteresowania". Były to jednak głosy niepoważne: ludzie byli tacy pocieszni, rzucając się na Furtkę, że bogowie umarliby z nudów, gdyby jej nie było.
*
Nr 0082592875892 świetnie się maskował. Pod pozorem umiejętności skrywał całe lata głębokich przemyśleń, skupionego studiowania tematu i dyskretnych wywiadów. Wiedział doskonale, że tylko pod tą maską ma szansę dorwać się do Furtki. Skok zaplanował już dawno; wiedział, że ataku z zaskoczenia nikt na górze nie może powstrzymać. Miał rację.
*
Na górze panował spokój. Przy monitorach słychać było dyskretne ziewanie.
*
Nadszedł ten moment. Nr 0082592875892 uspokoił myśli, wstrzymał oddech. Powtórzył w myślach sekwencję kroków. Nie wychodząc z pozornej obojętności, sprężył się. Poczuł przebiegający pod skórą dreszcz emocji. Uda się! Uda się! Pewność niemal go przytłoczyła. Uspokoił bicie serca.
*
Na górze panował spokój. Nie działo się nic ciekawego.
*
Skoczył nagle, rzucając rękami w kierunku Klamki.
Nie poczuł bólu. Nie poczuł w ogóle nic.
*
Na górze panował spokój. Eliminowanie cwaniaczków to norma.

Brak komentarzy