[
2002/10/18 ]
Mój sąsiad na wrociech nadobnych..., autor: Certyfikat, kategoria: tekst
Mój sąsiad na wrociech nadobnych powiesił domofon. Stało się to z rozkazu Jaśnie Wielmożnego Pana Marszałka, któren bezpiecznością obywateli zawiadywał i takowy sposób ochrony od zbójów umyślił. Sąsiad mój nieszczęsny tak się przymusem tym sumował, a że mu się kontusz ode wzdychania na piersiach rozdymał, ukazując uczyniony inkaustem na piersiach herb jego - Nike.
Tenże domofon zbawił był go reszty gotowizny, którą był utracił na pyszny pałac strzeżony przez zaciężnych trabantów, których zaciąg uczynił był w pobliskiej agencji ochrony. Wszakże prawym obywatelem będąc, nakazy władzy za święte uznając, domofon zmuszon był kupić i na wierzejach zawiesić. Postanowił przeto kiesę swą ratować i z wielkim dla Rzeczypospolitej pożytkiem, atomy począł rozbijać. Stan ten błogosławiony miał dla ojczyzny skute, a że stała się ona jako miesiąc z kosmosu jaśniejąca, a ludzie tam mieszkający z jasnym obliczem na co dzień chadzali.
Chwalebny przykład przez Rzeczypospolitą dany na ościennych krajach reformy wymusił, dając początek epoce oświecenia.

Brak komentarzy