tarzając sie w błocie
lubię to kocię
a potem nie znoszę
i na siebie zamach stanu
-
make-up
your
mind
-
wkrótce moje ciało
mnie zabije
-
bez walkmana
nie ma we mnie cienia zapommnienia
-
chce być taka i
taka i też taka
i jeszcze
a przecież dla
doskonała
nawet jak paznokieć
zła i mała
-
na dachu
komin
a z tegoż dym
w pokoju ogień
a w sercu rym
-
nie chce być teraz jechana taksówką
na liczniku 21 stuknęło
mi dopiero za trzy miesiące tyle stuknie
na liczniku zaraz stuknie trzydziestka
ale ja o to nie muszę się martwić
-
ulice kojarzą mi się
z żyłami
ja w autobusie
częścią wielkiej
czerwonej krwinki
-
życie powinno być
prostsze
kolorowe ale
wzory prostsze
nieco
niecko
adrianna
czy jakaś tam
inna pizda
-
teraz kiedy jestem w środku
twojego życia
to tak jakby jeszcze brakowało
żebym miała twoje ciało
-
nad tosterem
ręce podgrzewać
można
jak nad ogniskiem
-
zimno jak pizda kurwa mać chuje
piszę do
że go całuję
a sama się z zimna kulę
-
rano ciało
nie nosi jeszcze znamion
ubrania
odciśniętych pasków
gładkie prosi się
o dotykanie
-
zapalić trawkę
na klatce
przed snem
się mi nigdy nie zdarza
-
nie musi świat cały
wiedzieć o mnie
nie musi
nie musi
NIE MUSI!
-
nie podoba mi się.
lęk jest.
wrażliwość duża jest.
za duża.
woli być się z tobą.
niż bez ciebie
-
pierwszy raz od miesiąca
nie było wieczorem wspólnego zająca
odwróciłam się na prawy bok
zasnąć nie mogłam
-
samo stanie
kto zrozumieć jest
w stanie?
-
moje
włosy
się
do
ciebie
uśmiechają
-
bekanie
jest jak
kondensowanie
mojej skrzynki
e-mailowej
-
wszyscy chodzą i kichają
zaraza
dlaczego muszę się ograniczać z jedzeniem
a w zasadzie nie
bedę na poczcie dziś
to sobie wpadnę do mcdonalda
uf
-
a może ufarbować włosy na ciemniejszy?
może nie.
widzę balkon.
bardzo wyraźnie.
stąd.
skądże znowu?!!!
tysiące nowiów.
-
na jarzębinie przed lewym oknem
zlot wróbli
chyba z dziesięć!