[ 2001/09/29 ] Mistrzostwo Świata, autor: Potas, kategoria: tekst

OBSERWACJE STAREGO CYMBAŁA.

 

A wszystko zaczęło się od Małysza Adama. Człowiek się wyluzował. I chciał daleko skakać. Tylko skakać kiedy był na skoczni (bo to chyba najlepsze miejsce do tego celu). Nie myślał wtedy ani o kolejnych tysiącach cienkich papierków ani o procentach prowizji dla pośredników w obrocie sportowcami. I tak w którejś warstwie mózgu zapisali mu, żeby nie martwił się o materialny byt rodziny. A potem zepchnęli tę informację głębiej.
I Adam skakał. Dobrze skakał. FENOMENALNIE!
Były co prawda (między)narodowe ekscesy z tym związane. Ale mafia od zawsze premium sport.
Komentator TVP z drżącym głosem nawiązał do ciągu logicznego zapoczątkowanego przez Fortunę Wojciecha w Sapporo, który pociągnął piłkarzy naszych do złota na olimpiadzie w Monachium i trzeciego miejsca w Mistrzostwach Świata a.d.1974.
Piłkarze z reprezentacji, jak to sportowcy, też śledzili skoki Małysza Adama. I diabeł w nich wstąpił. Po raz pierwszy od lat kilkudziesięciu zaczęli wygrywać. Za każdym razem. No, prawie za każdym.
(Wszyscy wkurwiliśmy się, że najwierniejszy kibic polskiej reprezentacji czyli Kasia z Superexpresu nie zdjęła stringów i staniczka po remisie z Armenią. I jaką miała minę zawiedzioną! Ale bywa.)
Reszta meczów eliminacyjnych poszła z płatka. Ale ta grupa z Brazylią i półfinał z Francją? Trudno. Niefart taki.
Obłożyliśmy się piwskiem, wódą i co tam procenty miało. A żeby smutek zatopić jak za ukochanego człowieka co się starał, ale muru głową się nie dało. Na stypę się szykowaliśmy.
A tu co? Z Brazylią 3:2, z Francją po dogrywce i karnych 5:4. Finał z Japonią co szła z bocznej flanki to pestka. 4:1. Co tu dużo gadać! Zdobyliśmy to MISTRZOSTWO ŚWIATA.
Od razu ludzie zaczęli być milsi w urzędach, sklepach, na bazarach. I na ulicach. Nikt nikogo nie napierdał za nic. Parę kompleksów odpadło i nawet rząd się wyluzował na forum UE i mocno trzymał się SWOICH warunków.
Każdy krajan chciał też być mistrzem w SWOJEJ działce, nie pić (za wiele) nie palić (za wiele) nie jeść (przejadać się) (zbyt wiele). Fizyczni sportowy tryb życia. Umysłowi zaś higieniczny.

 

Byłem wtedy w Marsylii i właśnie Lodovic wrócił z wakacji w Górach Stołowych.
- I wiesz co - usłyszałem. - to nie prawda, że w twoim kraju tylko beton, zaszczane ulice i chamówa. Możesz już wracać. Da się TAM żyć.

 



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 9 i 8 *:  
* - pola obowiązkowe.