[
2001/09/01 ]
Krzepcy Krzyżacy, autor: Wojtek Pakier, kategoria: tekst
Nie wykaraskany dorsz w przetwórni rybnej wierzga się,
Wałkoni się okoniem pod prąd rozkazom małżonki, staje płotką
Pod płotem przysypia z kolegami nad kuleczką złotego kawioru,
Zagryza śledziem, popija pianą z kija, wraca, kurtkę na haczyk zawiesza
Cumuje, sumie do wanny, węgorzy coś żonie, nie płonie, jedynie błyska
Jak mu ktoś zamacha kawałkiem chleba koło pyska.
Drukarze smarują kartony, introligator drży przerażony.
Czarne krzyże na białym papierze, operator blachę bierze i mierzy,
Zakręcony na bębnie klisze ze sobą pasuje, klnie kurwy pluje i chuje
Drukuje, drukuje znaczone paserem zezy, zbiera, sztukuje i na odwracane
Przekłada, biguje, sztancuje, masuje i klnie kurwy i pluje chuje.
Rano, gdy do pracy na szóstą słoneczko zaprasza ochoczo
żaby rechoczą na baby w tramwaju, a żurawie
Pochylają się w dekolt balkonom, żonom i altanom
Powstają z grobów ryby, maszyny już drukują.
Na skrzyżowaniach psy biegają za samochodami.
Jest błogo i cicho, choć gdzieś na niebie zbierają się chmury.
Kalafiory, białe kwiaty, na tym niebieskim obrusie
Gotują się w osolonej wodzie na łzy matki rozwódki
Męża napinającego co wieczór na ryby, gotują się z drukażami
Murzynami armi czarnego kontynentu zguby, żeby
Karton założyç w sklepie za dwie piany na niebieskim niebie.
Zemsty pragnące kobiety drukarzy wpatrują się w czarne punkty.
I gdy za późno wykryją, co się świeci między kolorami już drukarz
Czarną podlewkę pijakowi daje na pół punkta outline wymierzony.
Czarne krzyże, czarni księża, czarne krzyże, czarne buty, czarna ziemia.
Ściemnia się, zguba ciągnie drukarzowi od podłogi w garażu,
Romajor nie chce pracować, w oczach się Magenta troi.
Nowa żona zachwycona kona napalona przy zasłonach.
A za rogiem inny krzepki krzyżak czeka na wypadek tylko,
W razie czego - uprzywilejowany - i z prawej i z lewej.

Brak komentarzy