[ 2003/04/16 ] Dwa ujęcia mleka 2, autor: Lama Sedes, kategoria: tekst

Zachęcona namową autorki znakomitego artykułu "Dwa ujęcia mleka" do rozwinięcia myśli zawartych w nim, tudzież do ewentualnej polemiki (przyznam, że polemizować nie muszę i nie mogę, całkowicie zgadzając się z raz a porządnie przedstawioną, solidną i jakże wnikliwą interpretacją!), pragnę jedynie rozwinąć na już podanej bazie możliwy wątek konfliktu homoseksualnego wynikłego z traumatycznego zetknięcia się fizycznego obu poetów w kuchni Jana Brzechwy. Analiza wydarzeń ujawnionych w lekkim, pięknym erotyku Tuwima oraz w dramatycznym opisie tych samych wydarzeń skreślonym nerwową, rozedrganą ręką Brzechwy pomoże nam być może wydobyć całą prawdę o epizodzie kuchennym. Prawda ta leżeć będzie gdzieś pośrodku. A może jeszcze gdzie indziej.
Czy bowiem nie jest prawdopodobne, że w wierszu Juliana Tuwima "Gorące mleko" - mleko symbolizuje samego autora, a chłopiec zaś to Brzechwa? Wiadomo przecież, że Tuwim niewiele się krył ze swym pociągiem w stronę innych poetów (o wiele bardziej tajemnicze są jego relacje z poetkami, od których oficjalnie jedynie pożyczał pieniądze), a Brzechwa obok silnych skłonności przywódczych, zdradzających jego dominację w związkach (ujawnioną przez Tuwima w "Gorącym mleku" poprzez wymowne postaci czterech Siouxów - aż czterech, a więc Tuwim musiał się czuć dość mocno zdominowany przez przyjaciela) ujawniał przez całe swe życie głębokie poczucie wstydu z powodu swych homociągot. Wydaje się wtenczas zrozumiałe, że Brzechwa i nie chce Tuwima (silnie go wyprzeć próbuje) i jednocześnie (cóż za prawdziwie tragiczny konflikt!) jako tenże zwielokrotniony Sioux dmucha w niego, parującego (Tuwimowi jest gorąco, co ujawnia w swoim utworze. Dodatkowo motyw kożucha zdradza porę roku - rzecz się bowiem dzieje zimą a kuchenny akt jest pospieszny, Tuwim więc się nie rozbiera, być może wpadł tylko na chwilę).
Historia, jaka mi się rysuje się po przeanalizowaniu obu utworów:
Tuwim (gorące mleko) zachęca Brzechwę do homowyzwolenia. Początkowo mdli Brzechwę na widok wyuzdanego, wyswobodzonego seksualnie Tuwima (w kożuchu czy bez), a raczej wmawia sobie, że go mdli (stosuje typowe wyparcie: "Nie chcę mleka!"). Jednocześnie jednak ponoszą Brzechwę jego własne erotyczne fantazje: stoi oto na czele Siouxów, jako ich homowódz (wspomniana domina). Stosuje więc klasyczne przeniesienie, wmawiając sobie, że to nie on, lecz wyimaginowany przez jego superego Sioux dmuchać zaczyna przyodzianego w kożuch Tuwima, który z rozkoszy doznaje orgazmu: rozpluskany, goni niebem wolny obłok (opis stanu nirwany).
Na tym kończy swój utwór Tuwim.
Drugą część historii ujawnia dopiero Brzechwa, który w "Mleku" opisuje c.d. zdarzeń feralnego dnia. Do kuchni wpada nagle żona Brzechwy. Przeciąg spowodowany nagłym otworzeniem drzwi oraz przerażone okrzyki kobiety powodują przedwczesny wytrysk jednego z poetów (nie ustalone dokładnie którego, podejrzewam jednak, że Tuwima). To do niego, bardziej swobodnego, mniej zafiksowanego w lękach i zahamowaniach choć jednocześnie i mniej dojrzałego emocjonalnie (patrz autokrytyka w "Gorącym mleku": odmęt zieloności), mogą pasować drwiące słowa skierowane do żony Brzechwy, stanowiące jednocześnie homodeklarację: "Dobre mleczko, smaczne mleczko, nie dla ciebie kochaneczko!". Żona, pomimo pierwszego szoku spowodowanego nakryciem kochanków in flagranti, nie traci jednak rezonu, oburzona woła groźnie do Juliana: "Kto to słyszał, żeby mleko wyleciało tak daleko! Zsiądź z patelni!" (patelnią lub bardziej pieszczotliwie patelenką, nazywała zresztą podobno podbrzusze swojego Janka). Kobieta ta, stanąwszy pomiędzy dwoma kochankami, rozbija swym krzykiem i groźbami czar ulotnej chwili. Bezlitośnie Brzechwa opisał nagły spadek libido swego przyjaciela (bladość, przestrach, w końcu zsiadnięcie).
Utwór Brzechwy ujawnia przemilczany przez Tuwima tragizm końcowej sceny: żona Jana woła pozostałych (gości? domowników? czytelników? Może symbolicznie cały "monde"), aby przyszli i wraz z nią poddali Juliana i niewiernego Jana ostracyzmowi. Poeta oszczędza nam jednak tej okrutnej sceny, sugerując tylko, iż obaj kochankowie zostaną pożarci tak, jak pożera się mleko z ziemniakami.
Jeszcze o tej zimie:
Czas akcji, zima, nie jest ze względów prawdopodobnie ostrożnościowych podany w sposób oczywisty, ujawnia się on jednak zarówno w wierszu Tuwima (poprzez motyw kożucha), jak i w wierszu Brzechwy, u którego mleko zsiada się wskutek najprawdopodobniej nagle obniżonej temperatury spowodowanej otwarciem okna plus wejściem i krzykami żony Brzechwy, która wpadając otwiera przecież drzwi kuchenne i powoduje nagły mroźny przeciąg oraz obniżenie tzw. temperatury uczuć obu panów). Uważny czytelnik zrozumie, że tak jak możliwym symbolem postaci Tuwima w jego utworze było mleko, tak w wierszu Brzechwy mleko stanowi jedynie symbol aktu seksualnego, jego zmienne formy to kolejne etapy tegoż aktu, aż po nieprzewidzianą klęskę. Otwartego okna czy wręcz przeciągu możemy się niestety jedynie domyślać, badając w wierszu Brzechwy tempo i szybkie zwroty akcji: nagłe niespodziewane wylecenie mleka i jego fruwanie (a więc jednak byli obaj bliscy szczytowania lub przynajmniej jeden z nich - Tuwim), w warunkach braku przeciągu w sumie niemożliwe.
Zauważmy jednak, że w swoim wspomnieniu tego traumatycznego zdarzenia Tuwim zdradza mniej szczegółów, reprezentuje typową poetykę ściśniętego gardła, przez co zresztą wiersz "Gorące mleko" jest bardziej tajemniczy i bez wiersza Brzechwy byłby prawdopodobnie w ogóle niemożliwy do wyjaśnienia.
Wiele mówi nam również temperatura obu wierszy: Tuwim w swoich wspomnieniach tego zdarzenia jest rozgrzany (mleko jest gorące), zaś u Brzechwy mleko się zsiada, nieszczęsne. Czy w tej nierówności temperatur nie tkwi również inny, głębszy niż seksualny a nieznany mi konflikt obu poetów? Bo co właściwie było przyczyną traumy niemożności zespolenia, która to trauma zaczyna się chyba zanim żona Brzechwy wpada do kuchni?
Dlaczego wódz, który dmucha mleko, jest zrozpaczony? Skoro przecież rozpluskana szklanka mleka wolny obłok niebem goni?
Temat trzeba jeszcze podrążyć, do czego zapraszam równie chętnie, jak Solnikova.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 2 i 8 *:  
* - pola obowiązkowe.