[
2002/09/13 ]
Nigdy nic nie wiadomo, autor: Doc, kategoria: tekst
Brzydki Akademik mieścił w sobie blisko 2000 studentów różnych kierunków, narodowości i społecznej proweniencji. W pokoju 1314 na 13 piętrze szykowano się właśnie do wyjścia na miasto.
- Ania? Czarny idzie z nami? - spytał swojej narzeczonej Fajrant.
- Oj nie mów tak na niego. Ma przecież imię.
- E tam, nawet ty nie umiesz go wymówić. Zresztą wcale się o to nie obraża.
- Bo nie rozumie jeszcze dobrze języka. A jak zrozumie to co będzie?
- Nie zrozumie - chłopak zastanowił się przez chwile nad tym co będzie i dodał ze śmiechem - Oni w Afryce podobno jedzą ludzi. wiesz?
- Okropny jesteś! -oburzyła się nie podzielając poczucia humoru narzeczonego - On nie jest z Afryki, przyjechał z Belgii na stypendium.
- A kto ich tam wie - kontynuował z rozbawieniem widząc jak dziewczyna bierze to na poważnie.
- Skończmy już. to facet mojej przyjaciółki, jest w niego zapatrzona jak w obrazek, denerwujesz mnie tymi uwagami.
- OK
Ten wieczór spędzili we czwórkę. Bawili się świetnie. Kiedy patrzyło się na mieszaną parę, rzeczywiście dawało się dostrzec wyraźnie przywiązanie jakie Skórka żywiła do swojego czarnego narzeczonego. Wydawało się, że pójdzie za nim w ogień.
Tymczasem, w rytmie nauki i zabawy, rok akademicki dobiegł końca. Narzeczeni spod 14tki wyjechali na wakacje. Po powrocie w Akademiku wrzało. Nie zdążyli się rozpakować a już do ich pokoju zapukała policja.
- Dzień dobry - przywitał się młody przystojny policjant dotykając palcami czapki, którą zdjął jak tylko rozgościł się siadając na rogu łóżka - podobno znaliście bliżej niejakiego Nubunu, mieszkańca tego Akademika, stypendysty Politechniki? Tak?
- Tak - rzuciła lękliwie Ania - To narzeczony Skórki, mojej koleżanki - Coś się stało? Stało mu się coś?
- Owszem - policjant wyglądał na zmieszanego - A dokładniej jego koledze z pokoju, z którym Nubunu przyjechał z Belgii, niejakiemu Malo...
Po serii rutynowych pytań, policjant był na tyle uprzejmy by wyjaśnić co zaszło podczas ich urlopu. Wiadomość o zaginięciu lokatora i wieloletniego kolegi Nubunu zgłosiła Belgijska policja, tą z kolei zalewały telefony z belgijskiego towarzystwa chrześcijan afrykanerów, którego Malo był wiceprezesem. w połowie wakacji Malo nagle przestał się kontaktować z towarzystwem, mimo, że był w trakcie pisania ważnego przesłania do braci, którego niecierpliwie wyglądano.
Policja szybko dotarła do Akademika. W pokoju kolegów afrykanerów znaleziono ludzkie kości, które po ekspertyzie okazały się składowymi szkieletu poszukiwanego. Nubunu przyznał się do zabicia i zjedzenia kolegi z pokoju. Policja właśnie usiłuje ustalić jego poczytalność. jednak jak do tej pory nie znalazła nic co by potwierdzało tezę o szaleństwie winowajcy. Najwyraźniej był psychicznie zdrowy.
Policjant uprzedził też, że Skórce nic się nie stało, dziś wychodzi ze szpitala, gdzie była na kilkudniowej obserwacji.
Fajrantowi odechciało się głupich żartów do końca życia. Ania zwróciła swoją część obiadu jaki zjedli na stacji kolejowej i zasnęła zaraz potem. Wieczorem do drzwi zastukała Skórka.
- Dobrze, że już jesteście - powiedziała przygnębiona - Wyszłam dziś ze szpitala. Nubunu siedzi w areszcie.
- Wiemy wszystko - Ania rzuciła się z otwartymi ramionami na koleżankę. Ścisnęła ją serdecznie.
Siedzieli tak chwilę w milczeniu.
- Boże jak można zjeść człowieka? - westchnął Fajrant - Całowałaś się z nim, po tym?
Skórka podniosła głowę patrząc ze zdziwieniem.
- No tak, a dlaczego nie?
- Ale nie wiedziałaś jeszcze, że... tak?
- Wiedziałam
- Co?! - Fajrant wytrzeszczył oczy. Ania wypuściła Skórkę z objęć, przyglądając się jej z obrzydzeniem - Nie przeszkadzało ci to?!
- No co? Przecież jedliśmy oboje.
Fajrant nie przypuszczał, że będzie kiedykolwiek zazdrościć czegoś niejakiemu Nubunu. Jemu do dziś nie udało się namówić Ani na miłość grecką, nie mówiąc o obsikaniu się.

Brak komentarzy