[ 2002/05/08 ] Many Talentos, autor: Doc, kategoria: tekst

Meny Talentos, dla znajomych Maniek, obudził się rano, no może niezbyt rano bo była już 12ta. Wyciągnął ręce ponad rozczochraną czupryną, która nie zmieniała kształtu bez względu na porę dnia. Dziewczyna smażyła w kuchni jajka, tylko to było w jego lodówce, a jej tak samo jak i jemu nie chciało się wychodzić rano do sklepu. W pokoju panował w zasadzie bałagan. Wysłużony koc spadł z łóżka. Pełna popielniczka użyczyła swej zawartości podłodze a wosk z wypalonych świeczek rozchlapał się wokół niskiej małej szafki z lampką do czytania.
- Jezu skaleczyłem się - krzyknął spojrzawszy na swoje podbrzusze.
- nie spisz już? nie, to moje. dostałam okresu - dobiegł głos z kuchni.
- aha

Podniósł głowę, rozejrzał się po pokoju.
- czytasz niemieckie gazety? - spytał biorąc do ręki Algemaine Zeitung.
- nie. myślałam, że to twoja. przyjdziesz tu? - ponownie dobiegło z kuchni. Dziewczyna skrobała właśnie patelnie.
- jeśli możesz to podaj. to skąd się tu wzięła ta gazeta? ja jej nie kupiłem. wczoraj jej tu nie było
- nie wiem - powiedziała już w pokoju niosąc prostą jajecznice z dwóch jajek, bo więcej nie było. spojrzała na gazetę ze zmieszaniem.

Usiedli w milczeniu na łóżku i zjedli w niewygodnych pozycjach, opierając się o zimną ścianę. Skrępowała ich gazeta.

- wiesz co - powiedziała odstawiając talerz - to chyba dziwne ale jak się kocham z kimś obcym i dostaję akurat okresu to rano znajduję właśnie Algemaine Zeitung. - sięgnęła ręką w kierunku gazety i zerknęła do środka podnosząc dwoma palcami jeden róg.
Maniek spojrzał zdumiony.
- jesteś pisarką? zabawiasz się w odgrywanie scenek, które potem umieszczasz w swoich opowiadaniach, zgadłem? nie starcza Ci dialogów, więc przepisujesz z życia. a gazetę wyjęłaś z torebki jak spałem.
- ale ty masz wyobraźnie. nic nie piszę, wystarczy mi moje malowanie, a z tym nie żartuję - zawstydzona kiwnęła głową na gazetę.
- no dobra. wszystko jedno. nie wnikam - Meny sięgnął po gazetę - a z którego to? o dzisiejsza. zawsze tak jest?
Dziewczyna złapała za gazetę
- nie! o rany! zawsze była z 12 maja 78 roku! rzeczywiście jest dzisiejsza! kochany to chyba dzięki tobie. - rzuciła mu się na szyję.
- a z czego się cieszysz? znasz niemiecki?
- nie znam. - usiadła żeby nabrać tchu - tylko miałam poczucie, że te takie same daty na gazetach oznaczają, że stoję w miejscu ze swoim życiem, coś jak na dniu świstaka. - oglądała pierwszą stronę rozpromieniona. jakiś Pan machał do tłumów wysiadając z bardzo drogiego samochodu.
- rany, co ty mówisz? chcesz powiedzieć, że teraz się coś zmieni bo dostałaś świeży numer Algemaine Zeitung? to jakiś absurd. "dostałaś" co ja plotę. już też zaczynam bredzić.
- ja nie bredzę

- słuchaj. no dobra - Maniek zaczynał kombinować - a jak się jutro pokochamy to będzie nowy numer? a może nie zaśniemy i zobaczymy kto go przynosi?
- to chyba nie zadziała. już się poznaliśmy a to się dzieje, jak się z kimś kocham po raz pierwszy.
- to może to kara boska za to, że nie możesz się przywiązać do jednego faceta. taki palec boży.
- wczoraj mówiłeś, że nie wierzysz w boga.
- no właściwie nie, ale kto wie. trochę się dziś uwiarygodnił ... słuchaj ... a może ty miałaś pradziadka w Wermachcie i teraz próbuje ci powiedzieć, który kandydat jest lepszy? tylko dlaczego wymyślił taki dziwny sposób? nie mógłby tego po prostu napisać na kartce? zresztą cholera tam wie, może nie ma czym pisać.

Oboje pogrążyli się w milczeniu i zadumie. Maniek pomyślał, że gdyby założyć dom publiczny z tą dziewczyną w roli głównej można by otworzyć kiosk z prasą niemiecką ale nie podzielił się tym pomysłem z koleżanką.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 8 i 8 *:  
* - pola obowiązkowe.