[
2001/10/23 ]
Interpretacja kupy na podstawie psychoanalizy, autor: Sala Luster, kategoria: tekst
Interpretacja kupy na podstawie psychoanalizy klasycznej
Gówno. Zacznijmy od pobytu w brzuchu u mamy. Tam z pewnością nie sramy. Nie sikamy i nie wydalamy. Wszystko co potrzebne bierzemy od mamy przez pępowinę i to wystarcza. Taki jest początek. Potem, gdy już się urodzimy to wtedy jemy już paszczą, więc co jest jasne musimy jakiś nadmiar, czy też to co niepotrzebne dołem wydalać. Wydalamy - jak każdy wie - dupą, nad którą w tym początkowym okresie nie mamy żadnej władzy. Nie sramy jeszcze wtedy. Wtedy samo się sra.
W pewnym wieku, dosyć młodym raczej naszej mamie przestaje podobać się oglądanie obsranych pieluch i stwierdza, że powinniśmy srać do nocnika. I sadza nas na ten nocnik i my wtedy zaczynamy mieć władzę nad swoimi zwieraczami. Drogą empiryczną doświadczamy, iż jak się wysilimy to gówno z nas wyleci, a jak ściśniemy to nie wyleci. Rodzi się w nas poczucie siły, sprawstwa i kontroli. Coś wreszcie możemy sami zrobić. Władzy nad naszą dupą nikt nam nie zabierze. Czujemy się mocni, czujemy się zdobywcami świata. Wiemy, że wszystko jest możliwe wystarczy się albo spiąć albo rozluźnić. Najczęściej rozluźnić.
Gdy już zrobimy tę pierwszą kupę do nocnika, to oczywiście widzimy ją i czujemy. Jest naszym dziełem, czymś co tylko z nas wyszło. Jednostkowy twór. Własny. Osobisty. Personalny. Jest to boskie. Mama zwykle mówi, że to śmierdzi. Ale to przecież nie śmierdzi wcale, pachnie wręcz jest cudem! Cudem, który wyszedł z nas i tylko z nas i tylko i wyłącznie z naszej własnej woli. Mama i inne osoby z otoczenia podle i zazdrośnie zapewne zniechęcają nas do naszego tworu i budzą w nas wstręt, którego nie powinno być. Robią nam krzywdę, kurwa! Nie wiedzą o tym zapewne, że krzywda którą nam w tym krótkim momencie skrzywienia na woń kupy robią pozostanie w nas przez całe życie. Przez całe życie nie będziemy pewni tego co z nas wychodzi.
W pewnym wieku niektórzy zaczynają zwracać większą uwagę na swoją kupę. Zaczynają się jej przyglądać krzywiąc się strasznie jej wonią. Jednak - dzieje się wtedy coś ważnego, bo wtedy zaprzyjaźniamy się ze sobą, zaczynamy wierzyć, że to coś tylko nasze może być piękne. Jest piękne. Może być ważne. Jest ważne. Jest istotne. I nie wierzymy już w te powiedzonka deprecjonujące gówno - one wszystkie są nieprawdziwe i krzywdzące i to nawet nie dla kupy, ale dla rodzaju ludzkiego. Gówno prawda - znaczenie pejoratywne, zaprzeczenie, posądzenie kogoś o kłamstwo. A właśnie nie. Gówno prawda to wielka prawda. Nowe znaczenie nadajemy zwrotowi. Gówno mnie to obchodzi - że nie obchodzi wcale, tak większość ludzi rozumie. Nowe znaczenie - bardzo mnie to obchodzi. Jest to kwestia jedna z ważniejszych w życiu. Gówno zawsze na wierzch wypływa - znaczy, że prawda niewygodna i ukrywana wyjdzie na jaw zawsze i ktoś po dupie dostanie. A nowe znaczenie: gówno czyli twórczość, czyli otwartość i sobość zawsze na wierzch wypływa. Czyli zawsze i tak będziesz tylko sobą. I swoją kupą.
Człowiek jak nie zobaczy swojej kupy to czuje się niepewnie. Wprowadzenie bardziej higienicznych i estetycznych sedesów, w których kupa nie ma się na czym zatrzymać tylko od razu wpada w czeluście rury odpływowej przyniosło również zwiększenie lęku jako cechy u ogółu populacji tzw. zachodniej i cywilizowanej. Jak murzyn w dżungi się wysra pod krzakiem to nigdy mu ta kupa nie ucieknie. Ma szansę poprzyglądać jej się dokładnie i systematycznie. Ma szansę na kontakt z prawdziwym "ja".
Nawołuję do dziecięcego powrotu miłości do kupy jako czegoś totalnie swojego. Do oglądania jej jak kupy cesarzowej. Sami się wtedy poczujemy jak cesarze i królowie. Kupa drogą do królestwa!

Brak komentarzy