[ 2001/09/19 ] Pinokio, autor: Wojtek Pakier, kategoria: tekst

Pinokio leżał z głęboko wetkniętym tyłkiem w kanapę. Po prawej stronie pilot od telewizora, po lewej piwo. Drewniane oczy wlepił w telewizor. Niestety, o tej porze dnia trudno trafić na interesujący program, więc wolno przeglądał czterdzieści trzy zakresy: koszykówka, film wojenny, agrokultura, polityka nic, co można by oglądać. Pinokio przyjmuje tę pozycję już drugi tydzień. Wyrzucili go z fabryki i pragnie ze sobą skończyć, nie obchodzi go co się stanie z dzieciakami. Żona na pewno da sobie radę.
Właśnie. Jego żona panicznie szuka jakiegoś rozwiązania. Nie chce, co jest absolutnie zrozumiałe, pozwolić swojemu mężowi na śmierć. Za dwie minuty wróci z pracy. Zawsze punktualna, co Pinokia przytłacza jeszcze bardziej.
- Cholerny telewizor - wrzasnął - płacić trzeba, a jak człowiek chce spędzić wieczór przed tym pudłem, to nic dla siebie nie może znaleźć.
Celny rzut puszką po piwie uwieńczył monolog Pinokia trafieniem w ekran. W tym samym momencie weszła do domu żona:
- Pinokio, Pinokio! - krzyczała od progu - Pinokio, musisz koniecznie tego wysłuchać.
Nie miał zamiaru odpowiedzieć. Wszystko go denerwowało, włącznie z żoną.
- Pinokio! Zobacz, co znalazłam! - ale mąż ani drgnie, teraz nawet program katolicki wydawał się ciekawy.
- Pinokio, czytałam tę książkę, zobacz, Pinokio.
- Tak! - ustąpił żonie - jaką?
- To jakby o tobie: "Pinokio". Czytałam to i tu jest napisane, że... To wspaniałe! Nie będziesz musiał wracać do fabryki. Ja będę twoim agentem. Daria powiedziała, że jej stryjek pracuje w telewizji. Mógłby ci załatwić program. Och, Pinciu, jestem taka szczęśliwa, dziewczyny po prostu umrą z zazdrości.
- Ale co tam jest napisane? Wydukaj to wreszcie.
- Skarbie, będziesz mógł zacząć pracę w Show Biznesie. To cudowne.
- Ale co? - Pinokio wrzasnął, nie lubi tego babskiego gadania.
- Już, wszystko jest w tej książce. To o tobie...
Kobieta otworzyła książkę i zaczęła szukać jakiejś strony, ale z podniecenia trzęsły jej się tak ręce, że nic z tego nie wychodziło. W końcu powiedziała w pośpiechu:
- Tu jest napisane, że kiedy ten chłopiec, czyli ty kochanie, kłamał, wtedy jego nos rósł i rósł. W końcu był taki długi, że mogły na nim siadać ptaki. Zrobisz karierę Pinciu, tak się cieszę.
- Co? - Pinokio kipiał wściekłością - Co ty wygadujesz kobieto? Wierzysz w te brednie? Nie pozwalam ci czytać takich książek. Wyrzuć to natychmiast.
I kobieta posłuchała. Krzyk męża działa na nią uspokajająco. Może dlatego, że Pinokio często krzyczał? Rozmowa ucichła, ale kiedy usiedli z dziećmi do obiadu, wpadł jej do głowy pewien pomysł.
- Pinokio, moi rodzice przyjadą jutro na kolację - blefowała - cieszysz się?
Pinokio omal się nie zakrztusił, ale powiedział z uśmiechem:
- Tak, oczywiście - bo nie chciał jej już robić przykrości.
- Pinokio, kochasz mnie jeszcze?
- Pewnie kotku - ale kłamał. Był nią znudzony do szaleństwa. I wtedy:
Spodnie mężczyzny zaczęły robić się dziwnie ciasne. Pinokio nie miał erekcji, ale jego organy płciowe rosły i rosły. I czym więcej pytań zadawała jego żona, i czym więcej kłamał, tym jego siurek robił się większy, aż w końcu nie wytrzymał i wstał od stołu pospiesznie rozpinając spodnie. Długi na pół metra penis wylał się na zewnątrz. Małżeństwo zaniemówiło. Nikt nie śmiał powiedzieć słowa. Cała rodzina włącznie z dziećmi wpatrywała się w tatę. Nawet Pinokio patrzył się na siebie i nie wiedział co czuć, do cholery.
- Dzieci idźcie do cioci Marioli na godzinkę, albo na dwie godziny. Musimy z tatusiem poważnie porozmawiaç. I dzieci wyszły.
- Pinokio, widzisz? Mówiłam ci, jesteś PRAWIE taki jak w tej książce.
- Nie denerwuj mnie kobieto - Pinokio nie wiedział, czy się cieszyć czy płakać.
- No chodź, proszę. Mamy tylko dwie godziny. Potem, kiedy już będziesz gwiazdą, możesz nie znaleźć dla mnie czasu.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 5 i 3 *:  
* - pola obowiązkowe.