[ 2001/06/13 ] Pięść jak żelazna obręcz, autor: Strzałka, kategoria: tekst

Kolejna próba i nic. Znowu na mnie nie spojrzał. Szedł z chłopakami kopiąc puszkę. Taki mały i chudy, że aż miło patrzeć. Że też go wiatr nie porwie..

W szkole źle, a po szkole jeszcze gorzej ...Żeby nawet nie zerknął ...

Robię co mogę - wciskam na siebie obcisłe bluzki z lycry, gwiżdżę na palcach, kopię piłę. Wszystko na nic. Tylko raz przystanął obok, jak dołożyłam temu z II c. No ale wtedy wszyscy się zbiegli. Zrobiło się straszne zamieszanie, pełno było krzyku i płaczu. I nie było jak zagadać.

Siłę to ja mam. Aż mu krew poszła z nosa. Nie po to ćwiczę codziennie, żeby sobie byle kto pozwalał na uwagi pod moim adresem. A jak się zdenerwuję to potrafię huknąć. W końcu ważę swoje. Prawie tyle co Wróblowa. Tyle, że wyciskam mniej. Ale ćwiczę. Codziennie. To miłe obserwować jak moja gruba i słaba ręka zamienia się powoli w silny, sprężysty mięsień.

Ojciec od pewnego czasu siedzi w domu cicho jak trusia. I herbatę zaczął sam sobie parzyć i czasem jak widzi, że jestem nie w humorze to zmywa i głosu nie podnosi. Zaczynam czuć swoją siłę i przewagę.

I któregoś dnia, jeśli po kolejnej próbie nie spojrzy na mnie to chwycę go za tę jego cienką szyję i zacisnę moją pięść jak żelazną obręcz i wyznam mu moją miłość. I lepiej, żeby mi powiedział coś miłego. Bo inaczej to nie ręczę za siebie ...



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 9 i 5 *:  
* - pola obowiązkowe.