[ 2004/06/09 ] osadzenie w powyzywanej rzeczywistości, autor: Agnieszka Słodownik, kategoria: wiersz

- zanim pójdziemy razem do łóżka
muszę cię ostrzec
że
być może
nie jestem tym za kogo
mniemasz
widzisz
ta głębia błękitu to
szkła ACUVUE
a piersi mi tak sterczą jędrnie
bo właśnie łykam estrogen
cera, bo dużo witamin i samoopalacz AVON
usta, bo błyszczyk ESTEE LAUDER Pure Color Gloss 11 (Mauve Sky)

- chuj mnie obchodzi
teraz
nie zdejmuj szkieł, a wszystko będzie dobrze.

*

tu na stronce barku
hi hi
sobie jestem showana
nikt mnie nie wie
jestem całkowicie bezpieczna
hi hi

*

pod qrczakiem nigdy nic nie wyrośnie
ziemia skażona moczem potasa

*

psychopatie powstają
w mięsistym autobusie

*

ground floor
window winds the bed

*

podobno mam teraz
najlepszą fryzurę figurę
ale ten tłuszczyli ciało
wydaje się obce

*

dwoje ludzi w okularach
widzą siebie lepiej

*

wszyscy w klubie patrzą
na towar
przebierają

*

pierwszy nerw po pierwszym śniadaniu przed pierwszą kawą

*

moje ciało jest w tej chwili
zbyt brązowe i piegowate
żeby było niekochane

*

lęki z pierwszej ręki

żyć żeby pracować
żyć żeby pracować
żyć żeby pracować
żyć żeby pracować
żyć żeby żreć

*

nie zaglądaj mi do koszyka
bo odgadniesz
że mam depresję.

*

człowiek gada do siebie,
nie przystaję.

*

- co jest?
- nic!
nie możesz tak po prostu leżeć i patrzeć w okno sufit kant blatu!
bo co tak patrzeć będziesz?
co się tak zamyślać??
co taka smutna być?!
coco chanel kurwa mać

*

złe ustwory

on ma wszystkie zasoby
on nadrabia jej brak
on ma konta, planty, projekcje
przeboje, w terenie się nie wygubia
ona ma być elementem dekonstruującym
bo co ona by miała dać?
i tak już nie ma gdzie szpilki pantofla wcisnąć
wszystkie role są obstawione
mecze ustawione

ma być podporą
a ona jest dziewczynka.

*

Pan przychodzi
Pan wchodzi
nie mam oczu oszklonych
ale
coś jest nie tak
coś nie jest
w porządku
przestraszam się
Pan jest Angielskim Pacjentem
przestraszam się
że on zauważy, że się przestraszam
opanowuję się
Pan ma taką twarz
Pan ma poobcinane palce
pokazuję, tłumaczę
Pan decyduje się
papier piszę
Pan dziękuje, ja dziękuję
Pan mnie zostawia samą
uspokojoną, koszmarnie uspokojoną
sobą w tym domyślnym kontekście.

*

chciałabym, żeby
Świetlicki przysłał
coś do Baru

*

pokrywam farbą starego właściciela
kolejne warstwy zakrywają
Pana coraz skuteczniej

*

wplatam w sweter
Twoje włosy
wczepiam je pomiędzy oczka
będę Cię potem nosić na sobie w zimno
ze szczotki wybieram
gdy nie patrzysz
złote nitki
z niebieską włóczką w oczkach się włóczą

*

chciałabym, żeby
Piątek przysłał
coś do Baru

*

jako kobieta
nierozwinięta
mimo w lustrze obiektu własnego zachwytu
jako kobieta
jeszcze nie wykwit
jeszcze garb jeszcze kołys bioder
przyhamowany
rozkołys
strach przed pełnią bujania
przed zmysłowością
która, wiem, jest ogromna.

*

najenergetyczniej podlizuję się
osobom, których najbardziej nie znoszę
taki wyższy poziom ironii

*

mężowie kochają się ze swoimi żonami
żony kochają się ze swoimi mężami
mężowie wyobrażają sobie, że kochają się z żonami innych mężów
żony wyobrażają sobie, że kochają się z mężami innych żon
fantazje wypraszają rzeczywistość.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 6 i 1 *:  
* - pola obowiązkowe.