[
2004/03/03 ]
Modele kuliste, autor: Ania Sieńska, kategoria: wiersz
pisanie jest wstydliwe
w trakcie pisania
spocił się blat stołu
[od zakleszczenia w myśli]
schlapany
niebieskością płynu
wyciekającego z palców
śmierdzi
nie jest pięknie
rodzi się
potok stuków,
gięcie
cięcie siebie miażdżenie
w krótkim czasie
gdy nie wiem kim jestem
-
miejsca widziane zimą
słońce pokryło śnieg białym ogniem
powietrze kryształem stało
mogłam wybiec w stronę światła w samym swetrze
dotknąć na drodze śladów
innych zim, w które się kiedyś niechcący wplątałam
-
elementy miłości własnej: higiena intymna
smakuję chłodniejącą parę:
kryształki lodu jak żwir
w zębach niecielesnych
bolące kości namiękły w oporach
w ręcznik jak w worek je wrzucam
pod sufitem eany, limbdy i hormony
wsypuję sól
do brzucha wanny
szykuję się do jeszcze jednego
samotnego lotu w dół nocy
-
kiedy jawa nie graniczy ze snem
szybciej, bo bolą mnie palce
ściśnięte na BIC-u
spocone od skradania się
po ochłapy
wersów duplikatów
prawda jest już
dość daleko to znaczy ja
od dawna schnę na brzegu
ja
jeszcze ucieka przed światłem dnia
potem zasypia
odpływa na krze
złotej
przez ostatnią bramę
zostawia mnie tu samą
oddaję się zgubnym rozrywkom
rośnie nadzieja
że można pisać patykiem po piasku
zanim opuści się krajobraz snu
-
modele kuliste
szczek psa
w wilgotnej norze
nocy
przez industrial mkną
blaszane bańki, jednorożce
dawno umarłe kundle łatki
czarne powietrze nasączone mlekiem
trzy anie sieńskie
w równoległości idealreala
ogarniać go klamrą poczęły
-
niepokój o v.woolf
najgorsze są te poranki
dokąd ona leci
kiedy mówi że leci
w przepaść
-
zejście do piekieł
moje brązowe ciało
kołysze się na boki
jestem kimś innym
w tych obcisłych szmatach
jestem kobietą która
idę wśród innych
w bronxy kairu
po czarnych schodach
w dół
w przyćmionym świetle
mdłych zwierciadeł
zeszłam do piekieł
boże
czy to jest powód mojego szaleństwa
moja twarz odbita w publicznym szalecie
czy dlatego cierpię
czy dlatego siedzę przy stole
czy dlatego
szumi mi w głowie
gdy się budzę
zejście do piekła
sześć pięter miało
wąż w człowieczym ubraniu
objął moją kibić
gdy szłam

Brak komentarzy