[ 2003/10/31 ] Poezja epifityczna, autor: Robert Glüht, kategoria: wiersz

Epifit Domokrążca

patrz to nadchodzi
Epifit Domokrążca
okaż swą pompę
i wrzuć mu pieniążka
może dzięki temu
to wcale nie żarty
Epifit Domokrążca
przemieni się w
c z a j n i k

 


* * * * * * * * *


[tak jak prosiłaś (a ja obiecałem)]
na kilka chwil stanę się robotem
(wiem że to dla ciebie ważne
i właśnie tego potrzebujesz)

bardzo chcę cię dotknąć {ale muszę
mieć się na baczności [bo
wiem jak się uśmiechniesz
gdy zapomni się mój łokieć
(i zaskrzypi)]}

nie jest znowu tak najgorzej
((twoja wizytówka dodaje mi sił))
najwyższy czas zalać się betonem

 


Z cyklu Bajkowe Zoo: "O Owcy"

W niewielkiej odległości od jeżowca
Leżała zielona Owca
I nie mając na celu przedobrzenia
Zabrała się do pielenia
Gdy już każdy korytarz osuszyła
Wzięła się i skończyła
Morał jest jasny i dobrze widoczny
Znajdź go, a potem odpocznij

A tak między nami -
Masz dżem miedzy palcami

 


Epifit powrócił i jest jeszcze straszniejszy albo po prostu Epifit 2

narośl bezimienna
kosmata wanienka
klęka
przed ołtarzem bladych marzeń
skrzyżowaniem przepoczwarzeń
zapamiętaj zapach swetra

nie obraź się - przeobraź się
bo ja patrzeć wręcz nie mogę
na twą niby-głowę niby-nogę
to nie takie proste
z tobą współżyć

zegnij się wpół
godziny szkoda cóż
musisz mnie jeszcze kiedyś odwiedzić
(kupię wszystko!)

 


Surreality Show

gdzie jest panczenlama
piszczelmama szczep-Ana
embrana w siecioręce
gregoriany pontolony
na grampian zboczu
p r z e k r o c h m a l i ł a słoik
niechcący tak mówi gdy sapie
okutany swej woli
wnijdzie b r e w będzie krew
krok ku po

pieprz aż n a d t o zad-to
ważna część więc nie zgub
i
gramarentnie przyskocz

chcę na ciebie jeszcze chwilę
popatrzeć nim zmienisz
s i ę w b e r e t

s i k b e g się przydaje
a jeszcze tylko mały betojbung
i aby uniknąć mózgobrazy
k o ń
i
jegoż
czyna

 


cztery wieki niewoli

pierwszy wiek niewoli krucha
biedronka ślizga się po odbiciu
jednym okiem płynie boi się
pływać latać musi jeśli chce
ukryć żal nieznośny ból mąci
myśli o bezpiecznym schronieniu

drugi wiek niewoli nożyczki
głodne tną plasterek cytryny
kałuża kwaśnej krwi poluje
rozgląda się szuka deszczu

trzeci wiek nie woli się ze
słońcem wylegiwać inne pragnienia
spać dają nie
zbyt wiele wiem

czwarty wiek niewoli psi nos
czarne mięso burzy mury
nie boję się

 


w przededniu zbawienia
pójdę na ryby; dzień wcześniej ma
padać więc będą dobrze brały; tak
naprawdę to nie lubię łowić ale
obiecałem sobie kiedyś że pójdę na ryby
wujowi za to obiecałem jakiś film
Polańskiego; wuj od dwóch lat nie żyje
nie wiem czy w końcu obejrzał ten film

od kiedy już wszystko wiadomo ludzie
zachowują się bardzo dziwnie; chyba
ich to przygniotło;

pan Marek ostro pije

czekałem na nowy National Geographic
ale w tej sytuacji to chyba już nie
wydadzą;

(pan Marek chciał polecieć do Stanów
do syna)

niektórzy się pakują; lubię ich obserwować
jedna para spodni starczy?

ja pierdolę mówi pan Marek;

kwiaty chyba niczego nie podejrzewają
raz po raz jakiś otwiera się na świat
tylko widzów coraz mniej;

dziś pan Marek wyszedł z domu nagi.

 


bywam nieprzyjemny

ty pieprzony króliczku
w trzech czwartych
świnko morska (ty marna śliwko)
a w połowie otwieraczu do konserw
wracaj skąd wróciłeś
chcę wierzyć że tam skąd jesteś
patrzą na ciebie przychylniej
a może jest tam nawet
więcej takich jak ty
dziwolągów

a zresztą nieważne
zmiataj stąd natychmiast
już mnie nie śmieszą
te twoje (różowe) uszy ani zęby
ani (takie same zielone) śrubki
możesz się łasić ale to nic
nie da wkurzasz mnie
ty pieprzony króliczku
moja cierpliwość tak
jak ten wiersz się kończy

 


Historyczny spór między dekadentami a bezwzględnymi zwolennikami czystości*

koniec świata już nadchodzi
mie to wogle nie opchodzi
koniec świata jest nam bliski
weś upszontnij te ogryski

*za wyjątkiem czystości językowej

 


do erwu

k . . . w pod drzwiami i przez okno
i na drzwiach i za oknem
powołują się na ciebie drogi wójaczku

nie wspominaj źle
tych wszystkich k . . . w
cię nie one ty tak je
znałeś dobrze je przejrzałeś
dałeś im swobodny przepływ dymu

k . . . wa monstrancja
kurwa nie policz dobrze lepiej
no i ona podniesiona
demaskuje k . . .we łona czy
bioder zatrzaski
grobowskaźnych sióstr zakaźnych

mózgtoczyrak zastanowić
się należy jeśli jest sens (dowolny)
wyłączyłeś światło w żyle
toteż pomilcz mą bezkropię

 


nie wnikaj

wiersz może niedokończony

nie wnikaj
bardzo cię proszę
nie wnikaj
w zielony groszek
prawda jest bowiem taka
że w żaden sposób nie oddaje on aktualnego stanu mojej duszy

nie wnikaj
bardzo cię proszę
nie wnikaj
w zielony groszek
LEPIEJ PRZETRZĄŚNIJ BURACZKI

 


nieme bywanie

chmura za chmurą
słomkowe kęsy
i wszechobecny duży szept

po raz, po dwa (dążą do jednego)
prawniczki i ich dziedzice
przyprawiają mag nagości o
kanonię przejrzystości
w grupie głupiej
toteż podrap się po udzie

po więcej nowy miód niesie
słowa giętkie pomyślane i poszczute
te te a fe fe
to instrument wydęty takie
sieje spustoszenie

posolenizantałka
przyprawiają o miłości
w głupie grupiej
toteż dra się cza po
pupie pać
k.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 8 i 3 *:  
* - pola obowiązkowe.