[
2002/03/12 ]
Wiersze wybrane, autor: Maciej Zych, kategoria: wiersz
Niepokój
To jest reszta
naszej krwi
ile w tobie
zła zostało
dekalog
Pana Cogito
przez starca
zaplutego
pisany
co nam jak
grzyby po deszczu
wyrosły moralnego
niepokoju wrzody
tłumnie z nor
swych wylegli
będą rzucać
kłody pod nogi
Pogarda
ty k t ó r y g ar dz i sz
nie masz
w so-
bie nic
ja który nie mam w sobie nic
nie czu-
-ję na-
-wet po-
-gar- dy
do samego sie- -bie
Trzy Strofy Rafałowi Wojaczkowi
Cicho, cicho, tak spokojnie
on do ściany przytulony
ściana wsysa jego dech
Tak się sączy, szemrze, szepcze
jego taką piękną tu zakwitnie
różą na krawędzi krew
Kwitnie, szumi, rośnie, sza
tętno arytmiczne, melodyjne
przeszło ścianę, spłynie ścianą
zostawiając niemą plamę
na policzku jego śmierć.
Most
Stojąc przed mostem
ostrym jak brzytwa
cienkim jak włos
tłum szary i szklisty
płynie sennie w toń
Jeden za drugim
taniec po śmierci
w rytm, w takt
co drugi spada
co trzeci cięty jest w pół
Melodia się wciąż powtarza
dwa kroki w przód
jeden krok w tył
co drugi spada
co trzeci cięty jest w pół
Erotyk
z jabłka sok wycieka
sączy się sok lepki
Jabłko słodycz ziemska
Sok jak śluz jest ciepły
Sok tak kapie mokry
zmysłów struny szarpie
przecież sok tak lepki
pachnie mierzi drażni
miąższ jak krew czerwony
zapach smak i barwę
z sokiem swą wymieszał
łącząc co jest w tobie
z tym co u mnie na dnie
(.....................)
Ja tych soków pragnę
* * *
w moich oczach
łzy jak krople
na ostrzu brzytwy
ostra krawędź
jeszcze jedno twoje słowo
kropla z brzytwy cicho spadnie
zwierciadło
tak drga
jeden ruch...
jeden mięśnia skurcz...
kruchość stanu równowagi
płatek topi się na ciele
tylko dotkniesz mojej twarzy
krucha krawędź się przeleje
* * *
Czy nie masz
czasem wrażenia
że tytuł wiersza
zawsze przeszkadza
pasuje zawsze
jak myśl do słowa
że jest kłamliwy
że jest fałszywy
że to jest zdrada
Wiersz z tytułem jest jak dziewica
niezgłębiony
tytuł przeszkadza?
pozbądź się błony
teraz dopiero możesz iść dalej
wiersz twój nareszcie stał się kobietą
otwarta przestrzeń przed tobą stoi
gwałtem tytuł wycinaj, gwałć wiersz swój
poeto
Obcy szept
szept jest jak cisza
przed burzą
spokój
szept jest jak mgła
jak grad
powietrze
szept to jest igła
jak śnieg
dwa miecze
twój szept jak kamień
w murze szept
drze się
Korzeń
Z pod powieki wytryśnie bólu biały korzeń
przez słońce suszony, jak głuchy tak niemy
solą biały, nocą pełny, przejrzysty bólu korzeń
jak rzeźnik uprzejmy
Przebudzony snem nieprzespanym
i nie wykrzyczanym wrzaskiem ogłuszony
potrafi przeróść żar policzka
bólu korzeń nieproszony
Nakarmiony lękiem wilgocią i chłodem
jest ból którego hołdem dzień jest
każdy dzień w który go nie ma
i który przejść się uda
Zasłoną twardą nieprzebytą
jest las który z korzenia wzrasta
białe drzewa - słupy soli
za jakie kłamstwa?
Przebudzony, snu pragnący
niecierpliwie rankiem oczekujący nocy
soli na policzkach, co z łzami niemymi
kiedy spałem przyszła
pełen jestem pustki proroczej
pustki co wypełnia bólu niszę czystą
krawędź dosięgnę, brzytw się chwycę
a zasnę!
* * *
Wszystko to za wcześnie
jeszcze jest czas
jest jeszcze pokój
z białych ścian
Świetlicki dla mnie
jeszcze jest
jeszcze nie nadszedł słowa kres
jeszcze sięgnę dalej
i głębiej
pod chodnik
za beton
i przez powietrze
jeszcze z człowieka
wywnętrzę wnętrze
jeszcze wyrzygam
ciut lepsze wiersze
* * *
w dzień śpię w noc jestem
jest ciemno wiersz wierszem
czuje się wilkiem
wśród was
mam wolność mam siłę
czuje się wilkiem
jest las
mam słuch mam węch
czuje się wilkiem
mam czas
głód trawi krew krwawi
czuje się wilkiem
wilk sam
czuje się wilkiem
czuje się psem
psi strach
Ze snu zerwawszy oglądam dłonie
ze snu zerwawszy oglądam dłonie
czekam na kres co jest spokojem
w myślach pospiesznie prostymi słowy
proszę o pierś i rozkosz w tobie
osiągnąć spokój i szczerość - słodycz
to będąc najbliżej zapomnieć o tobie
Twarzą do ściany
bez głosu
bez twarzy
bez oczu
i bez wyrazu
mając na usługach słuch jedynie
dotykając róży co wilgotną jest plamą
szukamy kości czasem wyblakłych
i krwi zaschniętej co kwiatu jest barwą
Kochając
zamazują się krawędzie dłoni
szarość staje się powszednią
zaprzestałem w myślach pogoni
nie dogonię tych co byli przedemną
rozpostarwszy palce wyczuwam krople
i zapach ziemi wieczorem już śpiącej
przynosi mi przed oczy obraz róży
co kwiatem jest z krwi i kości
Pejzaż - przedmioty i ludzie
nóż w plecy, więcej słów przyjaciół
wytoczmy z przebaczenia, litr tętniczej krwi
pętla na szyję, słodszy uśmiech ukochanej
kajdan przedwcześnie wybaczony
wrósł się w mózg i w nogę
cyjanek w ciało, szersza myśl cudowna
uśpiony snem najszczerszym i kojącym ty
most i kamień, nadzieja, dziś urosła
zapomniane winy pleśnieją
śmierć przerośnie pojednawcze sny

Brak komentarzy