[ 2001/08/16 ] Pisanina, autor: Swinx, kategoria: wiersz

Ja

Czasem jedna myśl mnie budzi,
napycha mnie, prostuje,
pręży jak metal:
- Będę jeszcze najszczęśliwszym człowiekiem.

I zaraz się druga na szyi zaciska,
rwie, targa, tnie nieludzko:
- To już.., teraz.., Ona.., żadne jutro.

-

"Do spółki z Tuwimem"

Długie, długie nadciągają słowa - wielosylabowe,
Długie jak godziny oczekiwania,
Gdy miała przyjść - na krótko
na dwa słowa, na trzy spojrzenia

Myślisz, ze mijasz, że już, że Cię nie ma.

Zostajesz
na każde pchnięcie wspomnieniem,
na zacisk szczęk,
na pięści,
na prawiełzy, których nie ma,
na rozpalone powietrze,
na krew krew krew,
na galop, opętanie,
na wyłamane o ścianę paznokcie.
I na skamlanie.

Paraerotyki


Wytarzać sie w Tobie
w słońcu
w trawie
i znów w Tobie
zachłysnąć się Tobą
zadławić
zakrztusić
oślepnąć Tobą
Tobą się udusić
wytargać
wydłubać palcami serce

Tylko tyle
nic więcej

-

- Dobry wieczór. Słuchaj,
Chciałbym prosić Cię o stworzenie świata.
Malutkiego.
Z brzęczącym słońcem bransoletki.
Z pantoflem z brązowego zamszu.
I z Twoją kostką parę centymetrów wyżej.
Cały świat.
- ..................................
- Nie. Przykro Ci.

-

Nie schodź z ołtarza.
Zostań, proszę.
Tak czysto i za wysoko.
Modlitewnie.

I nie próbuj mnie wyleczyć.
Nie okłamiesz mnie żadną prawdą.
Nie chcę jej.
I nie uwierzę:
żaden bóg nie wrzuca
tak po prostu
do pralki brudnych bluzek.

-

Mój anioł Stróż sie upił.
I ja razem z nim.
Tobą.
On ma skrzydła;
lata tu gdzieś uśmiechnięty.

Ja zataczam się, błądzę,
Potykam się o chłodne słowa,
O niezręczne telefony.
I upadam, i boli,
I czuję się jak grzech, jak jakaś wina.
Jasnoniebiesko naiwny jestem.
Zachwytu się uczepiłem.
Szalenie.
Boże, jak dobrze, że naiwny jestem.
I jeszcze jestem obłędem.
Nie czuciem, nie rozumem;
Gorączką jestem i lękiem,
że nigdy już tak się nie spiję.

I jeszcze tylko bólem jestem.

A anioł się upił.
I ja razem z nim.
Anioł się śmieje:
- Synu, nie powinieneś tyle pić!
Masz chorą duszę.
- Ty, anioł, połóż się już. Albo leć!
Ja znalazłem sobie Boga.

-

To było we wtorek, około trzeciej o południu.
Wyczekiwałem sobie, Gwizdałem sobie,
Zrzucałem pyłki z marynarki,
Ach! Jak Oddychałem z rękoma w kieszeniach!

Telefon dzwonił mniej więcej tak jak boli ząb:
Długo i z udręką.
Wiedziałem, że to Ona,
że przeprasza,
że jej przykro, ale...,
że może...
- Dobrze?

Dobrze.
Trudno.
Deszczowo mi nagle i byle jak.
Coś upadło,
coś wsiąkło,
Rozpłynęło się.
Po twarzy
i głębiej



C2H5OH


Aniele boży, stróżu mój,
Ty przestań przy mnie stać.
Zostaw te skrzydła, siadaj tu, pij!
Dziś ci postawię,... twa mać!

Słuchaj, powiem ci mordo kochana,
Nawet cię lubię jak tak tu siedzisz.
Powiedz mi: czy ty nigdy nie śpisz?
Anioł też człowiek. No, może kiedyś.

Pij! Za kaganiec twój niebieski,
Co mi na mordę chcesz zakładać,
Żebym tym!, od tamtego stołu bliźnim
Któryś policzek mógł nastawiać.

Wypij za... zdrowie! Możesz za moje.
Bo widzisz, podoba mi się tu czasem.
Nie pytaj co. I tak ci nie powiem.
Pij, bo jak zdechnę - stracisz pracę.

Aniele boży, stróżu mój.
Może ty przy mnie stań?
Mów mi, cholera, jak tam jest pięknie!
Jak nie jest, to, słuchaj stary - skłam.

-

Wystarcza smutny kąt.
Byle zmieścił się stół, wyrko jakieś.
I żeby jeszcze był prąd.

Stół:
gdzieś trzeba - pół litra - polską liturgię odprawiać.
Wyrko:
luksus tępy - paść i do nikąd kroków nie trzeba stawiać.
I prąd jeszcze:
żeby radio umiało kłamać.

-

W pisaniu na maszynie staż mam raczej krótki.
Piszę więc powoli - znak po znaku, dzień po dniu.
Kończy się tydzień - ja zaczynam od nowego wiersza.
Sobota-niedziela: nie zapominam na końcu zdania
postawić butelki wina Tytan.

Czasem odrywam sie od klawiszy.
Prostuję plecy i myślę:
- Jezu, a jak to będzie trzeba kiedyś przeczytać?!

...i zamyślę się kiedyś, zamarzę
i napiszę najdłuższą linijkę.
Dalej niż do końca!...

Nie zamyślę się -
- moja maszyna to produkt seryjny:
w każdą muszą wsadzić dzwonek - dozorcę.



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 1 i 8 *:  
* - pola obowiązkowe.