[ 2001/06/20 ] Cztery dni, autor: Agnieszka Słodownik, kategoria: wiersz

30.05.2001

dziś są twoje urodziny

zrobiłam coś co było trudne
przebiłam swój jeden opór
upiór
a zaraz zbliżające się krwawienia jak powodzie
rozkołysały emocje do brzegów tej łódeczki sreczki

strasznie bójna trawa
ta

poza tym
wszystko przez dni cyklu większe tysiąc razy
strasznie sie zdener wow

wbiłam się w maskę potwora i całkowicie się wbiłam
i całki wicie rozwinęłam nad tą rolą
bardzo autentycznie
i jemu sie spodobało
okazało się nawet, że właśnie tego pragnął
zaskoczenie bardzo
dobrze

jedna myśl w spokoju mi zostać nie pozwoliła
przez inne myślenie innego człowieka
potem drugiego
teraz ciebie

spokój sztuczny
niepokój
i żyli krótko i nieszczęśliwie

najbardziej boli to ścieranie się
podejść w jednej mojej kopule mózgowej

lało cały dzień
ale z wiatrem
nie chce mi się spać w ogóle już teraz ani trochę
ani tyci
ani odrobinkę

niespokojne komórki drżą okropnie bardzo jak na własną śmierć prawie
bo inna para oczu nie widzi
jak Ja widzi
nie rozumie
zacięcie broni stołka swego
nie przyjmując do wiadomości innych nowości

ty z kolei przyjmujesz dos iebie
dopóki nie wyparuje alkohol
głupku
zakatrupisz się i pewną część we mnie
wkurzasz mnie starsznie
durna pało

a ty poruszony jesteś
to dobrze
to znaczy się jednak zgodzisz nieco

okropne to rozedrganie niekontrolowane
tylko bo ktoś jakiś inny człowiek nie ma tej siatki na zakupy co ja
okropne
jak to się z tym rozegrać rozgrywkę

nie chcę spać zupełnie
nie chcę spać zupełnie
i nie robię copy - paste
tylko piszę jak atramentem jak piórem ołówkiem pisakiem długopisem
nie mam już swojej samotności neurotycznej
zabijanej w jakiś zawsze kompulsywny sposób

no i czasem wieczór bywa za tłoczny
ale zazwyczaj nie
zazwyczaj
akurat na noc gdy zbliżasz się
jesteś naprawdę niezbędny
inaczej drgało by ciało z lęku przed snem
bu u bu bu rozbieżności rozkraczają nogi istocie jednej ze mnie i z ciebie złożonej
cholera spać mi się nie chce
dopiero 23cia.....................
........................................

miałam dziś silną potrzebę intelektualnej gatki
filozoficzno papkowej o sensie egzystencji
(rzadko się zdarza ale jeszcze się pojawia)
spadek w wir dysputy o psychologii pogrzebał tylko resztkę sił
mimo "wygranej" poczucie dennego nie wartego splunięcia przekonania kogoś
o czymś czego jutro już nie będzie pamiętał
pieprzony alkoholik

mówisz, że jestem bardzo niemiła
pławię się w złą byciu
jestem zacięta
nie bardzo mam skruchę
rzeczywiście teraz stoję przy swoim
dziwne

będziemy ćpać nie przytuleni
walcząc o kołdrę z zimna skuleni po dwóch stronach sofy rozłożonej
na przytuloną dwójcę przygotowaną
przez specjalistów
przez fachowców
inżynierów

zmęczenie ale spać?
niechcenie /rzeczownik/
ciastka świecą swoją świetną obecnością
niejedzenie
niechęć do tego spania-nie-spania
bu bu bu a kotek jest z rodzicami
nie ukoi zszarganego serca nastolatki
! tak!
nastąp-się-latki
eh

a jeśli jest tak jak teraz?
zła i niedobra ze mnie człowiecza
to by się zgadzało wszystko
moja samoocena nie musiałaby przechodzić żadnej metamorfozy
wszystko jest już jakby dawno przygotowane na to odkrycie
nie trzeba się do niczego dos tosowywać

chyba spać pójdę
pomęczę się
może tak trzeba?
może zasługuję i wymigiwać się nie powinnam pisaniem?

piękny jest dźwięk klawiatury pisanej
piękny
piękny też jest szum liści

wrażliwość wiosny nie czyni

*

rano stwierdzam, że cudne było to obrócenie się
w proch złych atomów wiszących między nami
za pomocą przytulenia
takie nieme słowo, że ja nie chcę być z tobą pokłócona
nie zniosłabym tego
ja nie chcę być z tobą pokłócony
nie zniósłbym tego

01.06.01

zjadłam parówki
w głowie echo słów:
"sam ser?"
demonik
ten taki minimalny jednostkowo
piksel demoński
demoński ten nie atom, ale ten jeszcze mniejszy
nie moge tego czytać
moje psyche rozpadło się na milion kawałeczków
chyba jestem przeziębiona

odwrócony tyłem
niewygodę mi sprawiasz
leżąc na plecach
zaczynasz chrapać
jesteśmy tak blisko
że wiem cię.

o dziś dzień dziecka!
może coś dostanę od rodziców
jestem w końcu dziecko
wielkie
wysokie
chude

daję sie od paru dni pochłaniać ścianom tego mieszkania
wciągają
mnie skutecznie
coraz rzadziej wychodzę
i coraz mniej robię
i staje się On centrum ?
nie
wciąż jeszcze ja chyba
ale mało
trzeba by coś się stało
odzyskać energię
załatwiać

czytałam mu wczoraj jakieś dokonania zapiski
cieszył się, że mu coś takiego czytam
że może mnie lepiej rozumieć
!
czy mój ojciec chce lepiej rozumieć moją matkę?!

piękny jesteś
mój ukochany
mimo że nie masz spodni z anilany
?

włosy mi rosną
obrastają mózg bez sensu na lato ciepłym kocem
jakim tam ciepłym
takie cienkie włosy...
nad morzem wieje zawsze
tam bym chciała włosami zawiewać swoją twarz
i czuć się delikatnie lekko unoszona
w ramionach
ah
czuć się jak królewna
w koszuli nocnej mamy
długiej za długiej
za mną się ciągnącej
kobiecości nadającej
a teraz włosy
i wtedy mogą być dżinsy i wystarczy uroku
do nastepnej przerwy w roku

rozwinąć trzeba skrzydełka małe
nawet gdyby to miała być ołówkiem narysowana na marginesie notatek z wykładu kolejna tysięczna milionowa twarz

ostatnio wina
że utrzymanka
że nie daję nic.
nie wnoszę.

nie znoszę.

02.06.01

nie czas na myślenie
żadne
teraz trzeba przyłożyć tyłek do poduszki

okres jest taki wspaniały
oczyszczam się wtedy z tego jajka!
z tego niedoszłego człowieka
z niedoszłej trzeciej osoby
choć ty doszedłeś

miłość kwitnie
bądź wtedy moim przyjacielem
gdy aniołem kwitnę
!

bardzo długi dzień
się kończy
kac się kończy
jakieś mam takie dziwne świecące dłonie
promieniuję uranem
lakier poobdrapywany
czy ja jestem samochodem żeby tak mówić?

zasugerowałeś, że ten mnie podrywa
zdenerwowałam się
przestarszyłam myśli, że mógłby mi się spodobać
potem przypomniałam sobie, że on ma dziewczynę
uf
nie może mi się już spodobać

wolałabym z tobą spędzić niedzielę
niż z przerostem mózgu nad treścią
nie dostałam szóstki
zasłużenie
ale szkoda
no i co?
umarłam.
mama do mnie nie zadzwoniła na dzień dziecka.

03.06.01


okropne poniesienie
na koniku
patataj

po winie

wróciłam do domu
nie pozmywałeś
nie odkurzyłeś
nie zebrałeś suchych ubrań
nie to co trzeba
nie to co bym chciała
a ja zawsze się staram zmyć zanim ty wrócisz z pracy
głupia chyba jestem, że się tak przejmuję
a okres nie nadszedł jeszcze...

nie chce przejść to napięcie
nie chce zejść ze mnie

dostaliśmy od jego rodziców cały komplet do herbaty
lub kawy
filiżanki
czajniczek
talerzyki
takie małe na mleko
taki ładny ten zestaw
ma takie ładne kwiatuszki wszędzie malutkie fioletowe

już nie kupimy kompletu do herbaty razem za grosze na kole
lub na olimpii

ciekawe kto dziś wyleci z big brother



Brak komentarzy

Imię i nazwisko *: 


Email (nie będzie publikowany)*: 


Komentarz *:

Dodaj 1 i 4 *:  
* - pola obowiązkowe.