[
2000/12/21 ]
Król, autor: Potas, kategoria: tekst
Król (północna opowiastka)
Adam zawsze chciał być królem. Nie mógł się tylko zdecydować na co roztaczać miało się jego królestwo.
Najpierw został królem seksu. I rypał laski ile wlezie. Kiedy odbył tour w tą i z powrotem i znowu w tą i z powrotem, znudziło mu się i mocno się sfrustrował.
Zaczął spotykać się z facetami i wkrótce został królem gejów. A było to w czasach, gdy zapanowała wszędzie moda na homoseksualizm, a organizacje "kochających inaczej" epatowały zewsząd hasłami tolerancji i równouprawnienia. Wołali: "Jak to, piszecie, że to gejowski lokal, a to nie jest lokal gejowski, ale dla wszystkich! To jawna dyskryminacja!"
Po pewnym czasie i to mu się przejadło. A stosunków ze zwierzętami albo, co gorsza, z roślinami nijak sobie nie wyobrażał. Nie chciał być królem zwierząt, bo był nim już lew, ani roślin, bo pamiętał z lekcji biologii o dębie królewskim, czy czymś w tym rodzaju.
Dojrzał i głęboko przemyślał sprawę. Teraz chciał być królem kasy. A ponieważ mieszkał nad morzem, zajął się przetwórstwem ryb i szybko rozwinął sieć dilerską na kontynencie. Jednak zapanowała choroba męczliwych glonów (MSE), która atakowała rybie białko i doprowadziła jego przedsiębiorstwo do bankructwa. Ludzie nie chcieli już jeść ryb, bo bali się, że zostanie ich za mało i zabraknie siły odpowiedzialnej za postęp cywilizacji.
Niepowodzenie i bieda rozwinęły jego duchowość. Został królem sztuki i, co poszło w parze, królem narkotyków.
Zaczął bywać wśród ludzi z "odpowiedniego środowiska" i palił marihuanę. Szybko nauczył się jako tako malować i wkręcać w branżę. Niedostatki talentu nadrabiał halucynogenami i animacją komputerową. W końcu stwierdził, że gówno z tego będzie i może nie zostać po raz pierwszy w życiu królem. Wymyślił więc swój własny sposób na sztukę: kucał nad płótnem i robił lewatywę, a potem kałem malował obrazy. Sublimował odcienie różnymi dietami.
Odniósł oszałamiający sukces, a jego prace były wystawiane w najmodniejszych galeriach Nowego Jorku i szeroko komentowane przez krytyków.
Uczestnictwo w nieustających wernisażach jego Art Of Shit sprawiło, że odnalazł przyjemność w psychostymulantach, a klubowe wieczory wypełniała nieustająca extaza. Poranki należały do benzodiazepin.
Niestety heroina doprowadziła do upadku sztuki gówna.
Po udanej kuracji metadonem wrócił do kraju i stał się królem mody. Wypromował słynnych kreatorów: Genza i Lutycję. Otworzył sieć elitarnych butików Sicc!, w których wszyscy znani chcieli się obrendować. Pięć razy z rzędu był wybierany najlepiej ubranym człowiekiem roku.
Potem był jeszcze królem samochodów (salon sportowych Lamborshe) i królem nieruchomości (strzeliste biurowce Falluxu) i już szykował się do zalania rynku Nowymi Ekologicznymi Zabawkami Pluszowymi, ale zawistna żona zabrała mu kasę wraz z potomstwem i domami.
Dziś Adam mieszka w Jastarni i jest królem klubu fala. Pozwalają mu tam robić co chce; pląsać jak pijany szpak i rzygać na stół. Czasami podeślą jakąś starą kurwę. Kiedy wypali jointa z turystą ze stolicy roztacza wizje o handlu świeżym powietrzem.
Ma sidę i chce jeszcze zostać królem eutanazji.

Brak komentarzy