|
|
uowca odnoszę naczynia i wrażenia mltr http://www.obiecales.pl/ ŚWIETNE. mltr odniosę się tutaj do nazywania manifestującego przeciwko krzyżowi tłumu (tłuszczy) pod Pałacem Prezydenckim: "młodą burżuazją" czy "znudzonym mieszczaństwem". to był tłum jak najbardziej heterogeniczny, składający się z przeróżnych warstw. jego jedyną ideą było: jesteśmy PRZECIW krzyżowi (nawet nie przeciwko uczczeniu pamięci tragicznie zmarłych), a więc ZA laicyzacją. PO wygrała wybory parlamentarne i prezydenckie właśnie dzięki takiemu tłumowi, a nie świadomemu elektoratowi. sądzę, że wielu z głosujących nie miało pojęcia chociażby o programie PO, byli po prostu PRZECIW. przeciw PiSowi czy Kościołowi (co ciekawe: PO wcale nie jest za laicyzacją państwa). o takie nastroje PRZECIW dbają media, nie liderzy ugrupowań. tłum potrzebuje zarządzania i było one poprowadzone modelowo w ostatnich latach (np. "Psychologia tłumu" Gustawa Le Bona). media wychodząc w tłum są najbliższe jego nastrojom, nie politycy zza swoich biurek w kancelariach. a więc na Krakowskim Przedmieściu tłum będący "nieświadomym" elektoratem PO, przyszedł wyegzekwować swoje oczekiwania głosując PRZECIW PiSowi. parę dni temu został zgłoszony do Przezydenta obywatelski projekt ustawy o legalizacji marihuany (100.000 podpisów!), odrzucony przez Komorowskiego ze względu na uchybienia formalne. to ciekawe rozwiązanie napełnienia kasy państwowej w świetle morderczego tempa zadłużenia i zwiększania deficytu budżetowego. ale nie sądzę, żeby miał jakiekolwiek szanse realizacji. PO nie jest wcale PRZECIW Kościołowi, za rozluźnieniem moralności i laicyzacją państwa. error części elektoratu. tak kończy się wybór czegoś jedynie na przekór, PRZECIW czemuś innemu. obecnie wystarczy nakreślić odpowiedni portret medialny kogoś, kto nie odpowiada nastrojom tłumu podążającego za superpojemnym pojęciem "nowoczesności" (być "zacofanym", "zaściankowym" to przecież "kicha"), by zyskać głosy PRZECIW. nie trzeba pieczołowicie pokazywać "mozołu" dokonań rządu, lecz jedynie epatować tym portretem. to żałosne w kontekście obydwu ugrupowań, które były, są czy będą menadżerami Polski, przypomina obrzucanie się babkami z piasku. nie istnieje w życiu publicznym jakaś inna alternatywa, bo SLD cały czas kojarzy się bardziej z postkomunizmem niż nową socjaldemokracją, dlatego tak ponętne są MARZENIA o zapateryzmie. myślę, że wielu ludzi spośród manifestującej PRZECIW tłuszczy spod Pałacu Prezydenckiego reprezentuje jego ogólne idee, będąc tłumem bardzo heterogenicznym. niestety Polska poza dużymi ośrodkami miejskimi to "dyktatura" mentalna polnych kapliczek i krzyży. odczuwa się też wrażenie, że wielu młodych ludzi nie interesuje już martyrologiczna historia Polski (zmęczenie materiału), chcą być po prostu "tu i teraz", żyć swoim czasem, tak jak ich rówieśnicy w Europie czy na świecie. gugugu to jest całkiem niezłe, ale naprawdę, co jeden, to przypał;) Czy Palikot się onanizuje? – Rafał A. Ziemkiewicz Oto zagadka, nad którą głowię się od dawna. Jak to jest, że głupia, chamska propaganda ma moc uwodzenia umysłów wybitnych? Że umysłowe prostactwo przyciąga wyrafinowanych intelektualistów, a brutalne chamstwo imponuje wysublimowanym estetom? Jeśli spotkam w najbliższym czasie Eustachego Rylskiego, nie omieszkam zadać mu tego pytania, choć wątpię, żeby znakomity pisarz był w stanie wyjaśnić, co mu zaimponowało w Palikocie. Być może ja mu to zdołam wyjaśnić - jako się rzekło, zastanawiam się nad podobnymi przypadkami od dawna i do pewnych wniosków doszedłem. Ale podzielę się nimi za chwilę. Najpierw spróbuję wyjaśnić, dlaczego Rylski i wielu innych Polaków tak chętnie przyjmuje za pewnik nie podpartą żadnymi faktami tezę, że za katastrofę rządowego samolotu winę ponosi śp. Lech Kaczyński. Wiara w to w niektórych kręgach (nie wiem, na ile głęboko jest w niej zaawansowany sam pisarz) jest już tak mocna, że uniemożliwia wszelką racjonalną dyskusję. Kaczyński winien jest po prostu przez sam fakt, że do Katynia leciał, bo „po co właściwie się tam pchał”. Można (i mimo wszystko trzeba) podnosić oczywistości: że to on właśnie, zgodnie z konstytucją i ugruntowanym obyczajem, był gospodarzem tej uroczystości, że przygotowania do niej trwały na długo zanim Putin zaprosił tam nieoczekiwanie także polskiego premiera, a więc jeśli ktoś się „wepchnął”, to właśnie Tusk, usiłując po raz kolejny wcisnąć się przed prezydenta w światło kamer i przypisać sobie zasługi w „historycznym pojednaniu” z Rosją. Wszystko to odbije się od niewzruszonej wiary żelaznego fan-klubu Tuska niczym od betonowej ściany. To wstrętne, ale doskonale zrozumiałe. Tylko przyjęcie takiej postawy chroni ich przed utratą poczucia bezpieczeństwa i szacunku dla siebie, a każdy psycholog przyzna, że ludzki umysł, świadomie czy podświadomie, kombinuje zawsze tak, aby przede wszystkim zachować te dwa filary dobrego samopoczucia. Można (i mimo wszystko trzeba) podnosić oczywistości. Piloci, jeśli byli pod presją, to przede wszystkim tego, że de facto nie mieli wariantu awaryjnego. Z kuriozalnej odpowiedzi ministra Klicha na pytanie o alternatywne lądowiska wynikało jednoznacznie, że to im samym pozostawiono wypełnienie w papierach rubryki „lotnisko zapasowe”, a więc, że de facto żadne lotnisko zapasowe nie było przygotowane. I pilot wiedział, że w istocie w Mińsku - na przykład - wylądować nie może, bo tam nikt nic nie wie, samolot zostanie otoczony przez pograniczników i wybuchnie skandal dyplomatyczny. A w innym porcie rosyjskim - też nie, bo zgodnie z procedurami nie można by nawet wysiąść z samolotu, dopóki nie przyjedzie tam BOR, a będzie jechał z bardzo daleko. Piloci, jeśli byli pod presją, to między innymi tego, że narzucono im limit zużycia paliwa i rozliczano z niego. Pisaliśmy o tym, rzecz jest stwierdzona i oczywista; ale wszystko to odbija się jak betonowej ściany. Podobnie jak wiedza o totalnej degrengoladzie naszych sił zbrojnych w ogóle, a transportowego spec-pułku w szczególności, o nie zgrywaniu załóg, zaniechaniu ćwiczeń na symulatorach etc. Za wszystko to odpowiedzialność ponosi nie Kancelaria Prezydenta, ale rząd. Już samo to sprawia, że najlepiej jest zwalać winę na pilota i na tym zamknąć wszelkie dochodzenie. Lobby zainteresowanych takim zamieceniem sprawy jest bardzo potężne. Takie jest w mniejszym czy większym stopniu przy każdej katastrofie: zawsze najlepiej jest dla wszystkich żywych, żeby cała winę zwalić na umarłych i mieć spokój. Ale w tym wypadku dochodzi dodatkowy czynnik. Jeszcze potężniejszy. Rzecz w tym, że kwestia, czy pilot był pod presją czy nie, nie ma w ogóle znaczenia. Wiemy już, że pilot nie próbował lądować za wszelką cenę. W ogóle nie próbował lądować. Katastrofa nastąpiła gdy schodził tylko, zgodnie z poleceniami wieży kontrolnej, aby rozpoznać warunki ewentualnego lądowania. Albo był źle naprowadzany, albo miał złe dane o wysokości, albo z jakiejś innej jeszcze przyczyny zakładał przy tym błędnie, że jest znacznie wyżej, niż był w rzeczywistości. Tyle wiemy z ujawnionych fragmentów stenogramów. Ta wiedza powiada, że ewentualna postawa obecnych na pokładzie prezydenta, generała Błasika czy szefa protokołu nie mogła mieć dla katastrofy znaczenia. Czy można to, co tu w skrócie wyłożyłem, obalić jakimkolwiek racjonalnym argumentem? W świetle faktów nie można. Ale można nie przyjmować do wiadomości. I tak właśnie - jeśli wierzyć badaniom, pod które wyszył swój występ Palikot - czyni blisko połowa Polaków. Dlaczego? Wiem i powiem. Ze strachu, że prawda może się okazać nie do przyjęcia. Że okaże się coś, z czym się nie będą mogli pogodzić, bo naruszy to ich wspomniane już wyżej psychologiczne pryncypia, poczucie bezpieczeństwa i szacunku dla siebie. Bo wyobraźmy sobie, że fakty zaczęłyby nieuchronnie wskazywać na błąd rosyjskiej kontroli lotu. Nic więcej, niż tylko błąd - proszę, spróbujmy sobie to wyobrazić. Obecna, przypomnijmy, władza przestraszyła się zgodzić na postępowanie zgodne z obowiązującą umową między naszymi państwami (od niedawna wiemy, że wstępnie zaproponował uznanie właśnie jej za podstawę prac prezydent Rosji) obawiając się, że - jak ujął premier Tusk - Rosja uzna to za „krok zimnowojenny”. Czy w hipotetycznej sytuacji stwierdzenie współwiny rosyjskich kontrolerów odważyłaby się zażądać od Rosji przeprosin i odszkodowań? No, załóżmy nawet, że by się zgodziła. Co by na to powiedzieli Rosjanie? Krótka „miłość” po katastrofie już się skończyła. Rosja prawdopodobnie odpowiedziałaby tak, jak na stwierdzenie faktu, że jej żołnierze obrabowali zwłoki śp. Andrzeja Przewoźnika. To znaczy oburzeniem, że to hańba, faszystowska prowokacja i plucie na wielki kraj, gromką odmową i zapewne jeszcze pobiciem przez „nieznanych sprawców” polskich dyplomatów w Moskwie. No i co wtedy? Tusk by wypowiedział Rosji wojnę? No, może pobiegłby na skargę do Berlina albo Brukseli? No, powiedzmy, pobiegłby. A tam by mu kazano poczekać pod kuchennym wejściem, bo są akurat ważniejsze sprawy. I jak by się wtedy czuła rzesza fanów, tak gorąco emocjonalnie związana z władzą? Zresztą, jak by się czuła cała Polska? A ponieważ na nieprawidłowości po stronie rosyjskiej wskazuje coraz więcej, uruchamia się podświadomy, potężny mechanizm psychologicznego wyparcia. Po pierwsze - wina nie może leżeć po stronie Rosji. Po drugie, skoro musi leżeć po stronie Polski, dla wielu winnym musi być prezydent, którego całe życie nienawidzili, a nie rząd PO, w którą zainwestowali tyle wiary i codziennie inwestują jej jeszcze więcej. A więc - Kaczyński jest winny, bo musi być winny. To najlepsze wyjście dla wszystkich, poza nim, ale on już przecież nie żyje, a jego zwolennicy im szybciej wymrą, tym lepiej. Taka musi być prawda i innej prawdy być nie może. Jeśli fakty są przeciw, tym gorzej dla faktów. Takie nastroje z całym sobie właściwym cynizmem rozgrywa Palikot. I to jest wstrętne, ale racjonalne i zrozumiałe. Osobiście kłopot mam ze zrozumieniem tylko jednego. Mimo wszystkich odbytych studiów pozostaję, i zresztą szczycę się tym, prostym mazowieckim chłopem i pokrętne mózgowanie intelektualistów pozostaje dla mnie niepojęte. W jaki sposób intelektualista potrafi zaplątać się w emocjonalnym spazmie i wyłączyć przy tym myślenie do tego stopnia, by nie zauważać, iż występ Palikota był celowym wekslowaniem sprawy w zupełnie nie mające do niej nic insynuacje? Hipotezę o współwinie prezydenta można rozważać tak samo, jak na przykład hipotezę o zamachu - znane fakty nie wskazują, ale teoretycznie i takie wyjaśnienie jest możliwe. I gdyby ktoś szedł w tym kierunku, nie potępiałbym go. Ale Palikot insynuuje, że Lech Kaczyński był od rana pijany. A załóżmy na chwilę, że nawet by był - to i co? Jaki to ma związek z katastrofą? Żadnego przecież. To tylko plucie i nic poza tym. Pytanie, czy prezydent był trzeźwy, jest równie zasadne, jak pytanie, czy poseł Palikot przed swoją konferencją prasową się onanizował, jak podobno ma we zwyczaju. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć - jestem pewien, że w tej sprawie Eustachy Rylski mnie poprze - czy ważny polityk rządzącej partii, wiceprzewodniczący jej klubu parlamentarnego i jeden z medialnych „frontmenów” nie działa pod wpływem swoich seksualnych frustracji. Milczenie Palikota w tej sprawie jest wymowne. Charakterystyczne jest także, że jego była żona nigdy nie odpowiedziała wprost na pytanie, w jaki sposób Palikot to robi. Czy jest, jak to nazywa fachowo seksuologia, pigmalionistą, zaspakajającym się przy fotografiach i filmach, czy też, jak głoszą plotki (ile w nich prawdy, panie pośle? Dlaczego nie chce pan się do nich ustosunkowywać? Co pan ukrywa?) uprawia autoerotyzm przed swoim odbiciem w lustrze. Państwo myślicie, że kpię? Jeszcze niedawno sam bym pomyślał, że to kpiny, i na dodatek niesmaczne, niestosowne i żałosne. Ale dziś oto okazuje się, że to najzupełniej poważny dyskurs polityczny. Że po prostu zadałem na głos pytania, które muszą zostać wreszcie zadane. I opinia publiczna powinna mi być wdzięczna, że mam tę odwagę. Drogi Eustachy, na litość Boską - naprawdę, podoba ci się, że tak będziemy teraz rozmawiać? Naprawdę czujesz wdzięczność dla człowieka, który nas w taki język wciągnął? Rafał A. Ziemkiewicz mltr byłem wczoraj po raz drugi na filmie "Gainsbourg". by zachciało mi się pisać. zachciało. dobre opowiadania i coś dokończyć. ale jestem wybitnie zmęczony zakapiorzeniem rodzimego rynku prasowego przez odbijanie piłeczki na linii jaro kaczo - półprezydent bredzisław komoruski. stara prawda mówi: że zamęt i niesnaski sieje się po to, by pod spodem robić wałki. mąż mojej chrzestnej pracował jako dyrektor natury administracyjnej w totalizatorze przed przejściem na emeryturę, a jako doświadczony gracz w zakłady piłkarskie od przeszło ponad 30 lat opracował projekt loterii (który oczywiście opatentował w urzędzie patentowym), dzięki której można by sfinansować budowę niejednego stadionu w Polandzie na EURO 2012. niestety był blokowany. na ostatnim przesłuchaniu komisji ds afery hazardowej przed trupolewem omal nie padło jego nazwisko. niestety jeden z najistotniejszych matactw teletubisiów i tuskolandii zamarł w locie;) jeżeli ktoś z czytelników uważa, że napisałem tu, u przepięknej, mądrej i przesympatycznej Pani Barowej dobre teksty, które nigdy nie poddadzą się zębowi czasu, poproszę go o zlinkowanie jakichś ciekawych artykułów, tekstów o tematyce społecznej, nie artystowskich, ale rzetelnie dziennikarskich. szukam motoru inspiracji. bo na nocnych ulicach wawy nic nie zmieniło się od lat 90-tych. może mocniejsze narkole są lepszej jakości;) jak powiedziała moja mała seksoholiczka: "mieszkam na Starej Pradze, ale nie cierpię jej. ludzie [w dzień] są piękniejsi w Centrum." naprawdę czekam i liczę na inspiracje czytelników. nie będę przecież już więcej leżał na środku ulicy, czekając na taksówkę;) ostatni http://www.youtube.com/watch?v=1MtjgVQemcM&feature=related one night to be confused one night to speed up truth we had a promise made four hands and then away both under influense we had demons in to know what to say mind is a razorblade to call for hands of above to lean on wouldn't be good enough for me, no one night of magic rush the start of simple touch one night to push and scream and make believes. ten days of perfect tunes the colors red and blue we had a promise made we were in love to call for hands of above to lean on wouldn't be good enough for me, no to call for hands of above to lean on wouldn't be good enough for me, no and you, you knew you had to fight devil and you, kept us away with wolf teeths sharing different heartbeats in one night to call for hands of above to lean on wouldn't be good enough for me, no to call for hands of above to lean on wouldn't be good enough for me, no [lepszy od oryginału] Yo Anna Niniejszym składam skargę, iż naczynia nie są wystarczająco dobrze przymocowane do płatów czołowych, a błonnik za mało wyśrubowany. Anna Yo. mltr sam już nie wiem, kto bardziej odjechał;) Buk czy Gainsbourg (kiedyś tivi była naprawdę fajna;) http://www.youtube.com/watch?v=bMdXi6f5KRg&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=Q4BMmwcE9Mk [żeby u nas tak ktoś zaprotestował przeciwko zwiększającym się podatkom, to byłoby coś;)] fio mój vniosek jest taki by przyleciały ptaki zamościły gniazdko niech leje się prąd bene Little boys and little girls Playing parts in little worlds Little girls and little boys Properties are little toys Inside the doll's huse the game begins Girl is the princess and boy's the prince Feeling secure from the ogre who's sitting in the playground They've got a jingle in case they fight That will decide who is wrong or right Gotta be friends and behave if they both are ever going to be crowned Boy's got a toy-gun in case of war And that is just what he's waiting for Girl rocks her doll's pram pretending the Barbie is a baby Boy tries his best to be hard and cool Girl to be soft as cotton wool Prince is a gentleman and the princess is the finest lady They know exactly how to play They know exactly what to say 'Cause they have served their apprentice-ship Prince wants the princess to watch him fight She says that she doesn't think it's right But he wants to show her that she is together with a winner Outside the doll's house the ogre starts Shaking the house till it falls apart Princess and Prince gotta run unless they're gonna be his dinner Running together with equal goals Better be home playing with adults Mum saying: "It's just a game", and they don't have to worry Inside the kitchen the game begins Mum is the princess and Dad's the prince Kids getting bored by watching a copy of the same old story They know exactly how to play They know exactly what to say 'Cause they have served their apprentice-ship love is the drug extended for me bene there is this old woman she lives down the road you can often find her kneeling inside of her hole and i often ask her "are you looking for the mother lode?" huh? no. no my child, this is not my desire and then she said i'm digging for fire [4x] there is this old man who spent so much of his life sleeping that he is able to keep awake for the rest of his years he resides on a beach in a town where i am going to live and i often ask him "are you looking for the mother lode?" huh? no. no my child, this is not my desire and then he said i'm digging for fire [4x] mltr From oldskul with love: Mash-Up – Europejski Wieczór Integracyjny, Kraff (BassKontrass) & mltr (barmleczny.com) Seria sesji "Mash-Up" to mikstura muzyki lat 70, 80, 90-tych oraz ostatniej dekady w jej najczystszej formie. Od soul, funk, lazy jazz przez intelligent pop, trip-hop, downtempo po abstract hh i digi-dub. Tam gdzie Massive Attack spotyka się z Air, a Beastie Boys z legendarnymi płytami Ninja Tune i Warp Records czy ‘Earth’ LTJ Bukem'a, a Anna Jantar z Shirley Bassey mamy "Mash-Up". Pozytywne, odprężające ciało i pobudzające umysł nagrania wyselekcjonowane specjalnie na wieczory "Mash-Up" to rarytasy, remiksy, strony b-singli z kolekcji "Mash-Up Kolektywu", który tworzą znający się od lat dziennikarze muzyczni, animujący niemal od dnia pierwszego warszawską scenę klubową. Europejski Wieczór Integracyjny – chcielibyśmy oprócz krajan przyciągnąć na nasze eventy do Hydrozagadki również obcokrajowców mieszkających w Warszawie i zasymilować ich z Pragą, historią oraz kulturą miasta, w sympatycznej atmosferze klubowej przestrzeni, na jednym z najoryginalniejszych podwórek metropolii. pierwsza sesja 26.11 (czwartek) klub Hydrozagadka ZAPRASZAMY! mltr add this song to your heart: http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=62636917 add this song to your life: http://www.youtube.com/watch?v=Z8Y1MalRrDc mltr http://www.youtube.com/watch?v=BM9yCk4IB8w http://www.youtube.com/watch?v=w4-5GbnoWDs&feature=related mltr Zoot Woman - Things Are What They Used To Be płytą roku 2009? ma wszystkie atrybuty. mltr pamiętaj dupo pełnynocnik, TO MY CIĘ UTRZYMUJEMY z podatków i dajemy głos wyborczy. MY - PUBLICZNOŚĆ FESTA. MY - SPOŁECZEŃŚTWO WAWY. NARÓD. mltr świetna ta lalka. a w Plnie B ukochanym grają muzykę miłości. house. ludzie bawią się świetnie. UFO wylądowało na placu 3krzyży, co prawda wmiksowują "Trash" The Whip, o którym pisałem w Laifusie, ale klimat jest nieziemski. alternatywne blondyny w miniówach tańczą "I'm sexy". jest wolność. PANUJE wolność. jest dobrze, a nawet bardzo. śmierdzi czasami Kerouaca. pewnie teraz się rozbierają ;) Razorligt wyjebał wszystko, a pełnomocnik bufetowej mało się nie ze srała z tym swoim głosikiem i "my kcemy być stolycą kultury". spadaj babo. nie podwyższaj czynszów komunalnych o 100% podstawy, to będziesz miała normalne ceny w sklepach w centrum. fakoff! mltr Velafax 75mg + Abilify 15 mg + Bloc Party - Intimacy Remixed (2009 Wichita) daje mi cholerny spokój. DELIKATNOŚĆ. ale nie taką pedalską DELIKATNOŚĆ. DELIKATNOŚĆ, która pozwala rozwierać cipkę opuszkami palców. przed włożeniem języka. CUDOWNĄ DELIKATNOŚĆ. apropos: umówiłem się na Razorlight ze śliczną brunetką, jakieś 20-lat. na jutro (dziś). ona czeka na N.E.R.D.. pewnie wymięknie. zobaczymy. Magda jest zajebista. najlepsza 20-stolatka jaką poznałem w życiu, już widzę jak stawiam dom i kupuję 100metrowe mieszkanie na Ochocie. ;) to był zalążek wzajemnego uczucia. bez pozerki i pieczeniarstwa pieprzonego getta próżności. wawy. w Kulturalnej kilometr kolejki po piwo, poszedłem dalej. ogródek bez kolejki. najmilsza obsługa. WAWUNIA. mltr ezio & LES ONDES Motorbass Barowa BAR MLECZNY PRZESYŁA WSZYSTKIM, KTÓRZY WCZORAJ PRZYSZLI DO POWIĘKSZENIA MEGA UŚCISKI mltr na after z CAM'em zadeklarowała się ponoć Alice Russel i Morcheeba. hehehe :) podobno ludzie jadą specjalnie z Bydgoszczy i Poznania. gites! mltr boję się, łapię niezidentyfikowane lęki egzystencjalne i ten pieprzony melancholijny flow. jest tak jak w pierwszym akapicie mojego opowiadania Miejski chłam. rozmawiam z lekarzem o Syzyfie, a doktor mówi: "Po co pan WTACZA ten głaz? szkoda energii, damy panu komfortową windę!" ale on nie rozumie, że przekroczyłem wszelkie granice akomodacji i na razie nie istnieje enklawa, w której mógłbym się zatrzymać. boję się, że utknę w jakimś poronionym projekcie do końca życia. uwielbiam letnią Pragę w nocy, ci wszyscy ludzie z okolic Stalowej są fantastyczni i niepowtarzalni, mają styl, jakby powiedział Buk, spędzam sporo czasu na rozmowach o nieskomplikowanym życiu. w oparach alko. nocą jest tam wielu chętnych do pogawędek, szczególnie, jak kupisz browara. istota tkwi w prostocie, sens tkwi w miłości. takie wnioski. zrozumiałem, ze miłość polega na budowaniu zażyłości, mnie to nie wychodzi, bo jestem poddawany analizie, czego nie cierpię. pewne rzeczy wykonuję czysto intuicyjnie. po prostu widzę efekt z dużym wyprzedzeniem zdarzeń i intuicyjnie do niego zmierzam. była "żona" błaga mnie, żebym odstawił wszystkie używki i wyjechał na rekonwalescencję pod Puszczę Kampinoską, żebym koniecznie zrobił gruntowne badania stanu fizycznego. ponoć wyglądam na zrytego. dziewczyny w klubach dają mi natomiast 28 lat. zaczynam strasznie chudnąć. czy to się kiedyś skończy? barowa spoko, ludzie się zgłaszają z torbami rzeczy poza konkursem. nie jest źle:) mltr vajlent, byłem dzisiaj w Powiększeniu, pudło zupełnie puste! niedobrze. bradzo źle. trzeba docisnąć działania promocyjne. koniecznie muszę Ci pomóc załatwić to tivi. nacisne Gośkę. nie wydaje Ci się, że Masala to za mało na imprezę finałową? mogę spróbować ściągnąć poprzez Mes Brutaha kogoś z polskiej sceny etno/digi dub. kogoś wysokojakościowego jak cholera. Powiększenie ma jakiś budżet dla muzyków, czy wszystko jest charytatywne? lato to ogólnie grząski teren na wszelkie eventy klubowe. z Bass Kontrass mamy chrapkę zaimportować cały Underworld (szczególnie, że oni ładnie piją trunki ;) i Powiększenie byłoby idealne na event. może zrobimy jakiś ogólny barter? Maja nie zajmuje się programem artystycznym, a potrzebuję mieć tam miejsce na Underworld. każdy spec od programu ma swoje koncepcje, więc szukam przełożeń. zauważyłem, że w Powiększeniu jest nareszcie dobry sound dla publiki, a kiedyś mocno go krytykowałem na jednym koncercie. ale była to raczej wina akustyka, wiedziałem i mówiłem, że nie jest to na pewno wina pomieszczenia, bo tam na dole wszystko jest OK. może ktoś się na mnie obraził? ;) jesteśmy w kontakcie mailowym. barowa skandal??? tak tak skandal!;) barowa pełno francuzów? już się boję;) mltr słaby jest? ;) http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoID=2037772947 http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=10490058&searchid=bc3508a6-1fa0-463b-bb6d-28a28cb57f36 http://www.56.com/u51/v_Mjc2MDI0NzI.html http://www.youtube.com/watch?v=425rOjZ7ejo&feature=related mltr uffff, Bass Kontrass promował Cam'a i Bass Kontrass, ja z Ulką piłem Ciechana rządek dalej. mogłem pozostać diggersem. co prawda "publika" nie dowiedziała się, że ojciec Cam'a jest paryskim restauratorem i zapalonym promotorem jazzu (Birda), a Laurent to grzeczny chłopak po wyższej szkole biznesu i być może nie wydoi z nami polskiej wódki i łiskacza (wydoli) oraz, że selektor i opener są kompletnie wtórne i spóźnione programowo o 2 lata, muzyka zawężą pole poprzez wyeksploatowanie akordów, nut i rytmu i pozostaje już tylko osobowość, charyzma, dusza (mechan) twórcy oraz jego kompletne, bezgraniczne zaangażowanie w projekt, by było to coś. ale git. vajlent, kanał przekazu Kampusu jest dla Ciebie wstępnie otwarty, przekażę Ci mailem namiary. reszta to Twoje działania. Paczka została ruszona. mltr z takiej zapowiedzi jestem w pełni zadowolony: http://fpf.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=34:dj-cam-w-hydrozagadce&catid=16:news bardzo dobrze zrobione. amen. ;) Archiwum: [ 2008 ] [ 2009 ] [ 2010 ] |