[ tekst ] Traktat o kurach, autor: Swinx

 

U progu nowego tysiąclecia nachodzi mnie taka refleksja - czy zapatrzeni we własny geniusz (?) i rozpasani w korzystaniu z dóbr, o których się nie śniło (nam), nie powinniśmy zastanowić się nad istotami, które erupcyjny wręcz charakter naszego intelektu zepchnął w ekologiczne nisze. Tak głębokie, że nie dotrze tam żaden promyk - ani wiedzy, ani nadziei nawet. Myślę o bytach, którym, jednym słowem, nie daliśmy szans.
O sobie niby wiemy wszystko. Pieczołowicie wydłubujemy z ziemi okruchy czaszek człowieka afrykańskiego i chińskiego, z mozołem składamy kostki Neandertalczyków, z którymi najwyraźniej nie udało się dogadać - zginęli. Trudno mi orzec ile w tym działaniu naukowej pasji i chęci poznania, a ile sadystycznej ciekawości, z jaką grupka dzieci (całkiem współczesnych) przygląda się ostatnim drgawkom przydepniętego przed chwilą pająka. Sami dla siebie tworzymy dokumentacje i całe działy nauki, które mają udowodnić nam (!) to, co już dawno wymyśliliśmy - jesteśmy NAJ! Cały czas jednak, kartkujemy jakby swój własny pamiętnik wykazując przy tym absolutną ślepotę wobec osiągnieć odległych nam biologicznie współmieszkanców Ziemi, choć wszyscy przecież, bez wyjątku, oddychamy tlenem! Chcę tu mówić o istotach wysoce skomplikowanych, subtelnych, wytrwałych i dobrych. Obdarzonych rozwiniętym instynktem macierzyńskim i społecznym. Z właściwą nam arogancją traktujemy je jako zaledwie przydatne - jemy je. Chcę powiedzieć o KURACH!
Sensacyjne znalezisko, którego dokonano jesienią 1997 roku w Warszawie, w Polsce (Europa centralna), ostatecznie podzieliło, i tak już skłócone, środowisko znawców tematu. Odkrycie szczątek wielu Kur w centralnym, nizinnym biegu rzeki Wisły wzmogło siłę argumentów zwolenników teori o osiadłym trybie życia tych ptaków. Na znalezisko natrafiono przypadkiem - robotnicy zajmujący sie adaptacją do nowych potrzeb odcinka przebiegającej tamtędy trasy szybkiego ruchu, odkrywszy pod warstwą ziemi dziwnie regularną sieć płytszych i głębszych kanałów, zawiadomili zarówno służby archeologiczne, jak i saperów. Wojsko nie znalazło nic. Naukowcy natomiast odnaleźli ponad trzysta szkieletów Kur. Zastanawia fakt, że prawie wszystkie były kompletne, a wszystkie rozłożone w systemie wykopów pojedyńczo lub po dwa. Oglądając materiały z wykopaliska naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że oglądamy wymarłą osadę! Zwykły cmentarz!
Twierdzący, że Kury prowadziły osiadły tryb życia w bardziej lub mniej zorganizowanych społecznościach, zyskali potężny dowód - pierwsza tak doskonale zachowana osada Kur! Istnieje jednak jeszcze jedna teoria, która ma równie ogromne rzesze zwolenników: Kury, przed nastaniem człowieka, prowadziły koczowniczy tryb życia, przemieszczając się w ogromnej liczbie z północy kontynentu i zapuszczając się aż po Krym. Świadczyć o tym mają, dostrzeżone za pomocą satelitów, długie i szerokie "korytarze" biegnące z północy na południe wschodniej częsci naszego kontynentu. Dziś mocno już zerodowane, więc płytkie i w znacznej mierze zkultywowane, robią jednak wrażenie czegoś monstrualnego, czegoś na krztałt rysunków z Nazca! Wiemy przecież, że Kury to ptaki grzebiące, zaś rozmiary "wygrzebanych przez nie "kanałów" wskazywałyby na ogromną ilość tych majestatycznych zwierząt. Również liczne kopce i kurhany na terenach dzisiejszej Ukrainy, w których także odnaleziono setki szczątków Kur (tu rozłożonych zupełnie "przypadkowo") zdawałyby się potwierdzać hipotezę o wędrownym trybie życia Kur.
Nie jestem naukowcem i nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek zwolennicy obu teorii znaleźli wspólne rozwiązanie, czyli poznali prawdę o Kurach. Chcę jednak zwrócić uwagę na jeden fakt. Obie hipotezy zakładają, że Kury mają historię! Że przyczyniły się do wizerunku dzisiejszej Ziemi tak, jak dinozaury, jak Neandertalczyk, jak Hitler! Gdyby nie rekord tego Świata pobity przez Naturę, czyli człowieka rozumnego, kto wie jak wyglądałaby nasza planeta.
Szanujmy Kury, bo może przyjść dzień, że odnajdziemy wykonane przez nie garnki lub ozdoby i będziemy trzymać je w muzeach, wstydliwie chowając do piwnic posągi Fidiasza i obrazy Monet'a....